‚Zderzenie z szarą rzeczywistością’ czyli jak Kaziki spuszczają Pani Rzeczywistości łomot…

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Powrót do UK był dość ciężki. Przede wszystkim dawała nam się we znaki tęsknota za byciem w drodze i jakieś dziwne poczucie zagubienia. Jak mówiliśmy w filmikach i niejednokrotnie na Live’ach, UK miało być jedynie tymczasowym postojem, na miesiąc, góra półtora. Plan był taki: łapiemy się jakiejkolwiek pracy, pracujemy przez miesiąc, w międzyczasie robimy kamperkowi nowy przegląd i naprawiamy co trzeba i ruszamy dalej!

Zegar tykał, a my chcieliśmy dojechać do Hiszpanii przed pierwszym mrozem i śniegiem. Wszak mieliśmy do pokonania Pireneje a tu ani opon zimowych, ani nowego kampera [;

🙂 😉

Och jakże byliśmy naiwni!

I jakże mądry był Pan Marek, kiedy jeszcze w Polsce wyłuszczaliśmy Mu nasz plan podboju świata zapytał: ‚I co w Anglii ta praca tam dla Was będzie? Tak od zaraz???’

… No pracy za bardzo nie było. Ostatni raz szukaliśmy pracy w UK z dziesięć lat temu i wiele się od tamtego czasu zmieniło, niestety na gorsze. Może troszkę zgubiła nas nasza uczciwość, bo swoim ostatnim pracodawcom powiedzieliśmy, że chętnie znowu dla nich popracujemy, ale nie za długo, co najwyżej miesiąc, półtora. Markowi mimo nieskazitelnej opinii, wzorowej frekwencji i w ogóle bycia kryształem, nie zaoferowali nic [; Mimo wcześniejszych zapewnień…

Z kolei mi College dał jakieś głodowe, niepewne godziny. Miło było znowu zobaczyć uczniów, ale po miesiącu takiej ‚pracy’ w portfelu miałam moją dawną tygodniówkę, a jeszcze traciłam czas i pieniądze na dojazd. No a jak już przyszło do wypłacenia mi tej mojej skromnej pensji, pojawiły się jakieś biurokratyczne absurdy, które totalnie wyprowadziły mnie z równowagi.

Już miałam powiedzieć, że kończę współpracę, bo warunki są nie do przyjęcia. Powiem Wam jedno, kiedy pracuje się długo w jednej firmie, człowiek przyzwyczaja się do różnych absurdów i tak miesiąc za miesiącem, godzi się na coraz więcej, stopniowo uginając kark i w ogóle chyląc się ku glebie coraz bardziej… No ale jak już się z czegoś takiego wyrwiesz, nie ma powrotu. I tak oto w ciągu jednego roku, udało mi się odejść z College aż dwa razy 😀

W międzyczasie pojawiła się szansa na lepiej płatną pracę. Przez wiele tygodni odsuwaliśmy od siebie tę myśl, jednak po tygodniach pod kreską, nasze morale zmiękły, no a po tej pożal się Boże wypłacie z College, KAŻDA praca w pełnym wymiarze godzin była lepszą opcją.

I tak oto złożyliśmy aplikacje do McDonald’s, w sąsiedztwie moich rodziców. Cała rekrutacja trwała z miesiąc, więc w międzyczasie łapaliśmy się czegokolwiek, aby zarobić.

Marek od rana do wieczora promował na necie KazikTV, a ja stałam się autorką ‚artykułów eksperckich’ oraz opiniotwórczych, niemal na każdy temat; od nieruchomości, inwestycji, kredytów chwilówek, najmodniejszych sukienek które sprawią, że nie oprze Ci się żaden mężczyzna oraz leczenia chorób wszelakich. Za każdy z takich tekstów otrzymywałam od 5 do 30 złotych… Ale, że nie miałam nic innego do roboty, tłukłam je dzień w dzień.

 

Jest klient, jest zlecenie, jest zarobek…

Jednak te teksty zabierały sporo czasu, a zarobek był niewielki.

Wtedy pojawił się pomysł uczenia angielskiego przez Skype. Nakręciliśmy filmik z ofertą, a Marek zaczął dodawać ogłoszenia gdzie się dało. W przeciągu dwóch dni, odezwało się z dziesięć osób.

Nasze starania zaczęły przynosić efekty, jednak gdybyśmy je podjęli z dniem wyruszenia z domu, nie musielibyśmy się martwić o sfinansowanie Hiszpanii.

Nie ukrywam, że w tamtym czasie zaczęła narastać we mnie gorycz i poczucie osamotnienia. No bo gdzie są Ci wszyscy ludzie którzy latami uczyli się ode mnie angielskiego za darmo? Na ponad 10k widzów, jakaś garsteczka ogląda nasze filmiki, jeszcze mniejsza grupa komentuje… Ech

Przecież my postawiliśmy wszystko na jedną kartę… Wyjechaliśmy kamperem, który co i rusz nawalał, kręciliśmy filmiki i robiliśmy transmisje Live, nierzadko na przekór zmęczeniu i zniechęceniu, przez lata mimo innych zobowiązań, stawaliśmy na rzęsach aby dwa razy w tygodniu pojawiały się filmiki… I i tak nie możemy konkurować z Kanałami o Niczym, ewentualnie totalną chamówą poniżej jakiejkolwiek krytyki, piciem na umór i biciem własnej matki.

Noooo a już zapotrzebowanie na moje ‚teksty eksperckie’ wyssane z palca, przeraziło mnie zupełnie. Ten internet to jakiś totalny rynsztok! Przy odpowiednich funduszach można bez większych problemów wypozycjonować ten czy inny produkt, opierając się na całej rzeszy podobnych do mnie ‚ekspertów’, którzy napiszą to czego klient zechce… Równie szybko można kogoś pogrążyć…

Nie wspominając o fałszywych opiniach o firmach, dawaniu gwiazdek (3zł), łapek, pozytywnych lub negatywnych komentarzy.

Taki właśnie jest ten nasz polski internecik, fejs i jutjubek… Ech.

No to już chyba rozumiecie, że nie było klimatu do tworzenia czegokolwiek.

Ale!

Przygarnął nas McDonald’s. Przez niemal dwa miesiące pracowaliśmy sobie tam spokojnie, zupełnie anonimowi, wykonując nieskomplikowaną pracę z ponoszeniem minimalnej odpowiedzialności, w porównaniu do naszych poprzednich posad. O tym jak tam było, opowiadałam w filmiku.

W międzyczasie w końcu wymieniliśmy pompę paliwa, która była odpowiedzialna za rosyjską ruletkę z gaśnięciem kampera w najmniej oczekiwanych momentach. Warsztat trzymał nasz dom ze 3 tygodnie i całe szczęście, że na ten czas mogliśmy zatrzymać się u moich rodziców. Na koniec dostaliśmy ogromny rachunek, który do końca pozbawił nas złudzeń…

Jednak, nie ma tego złego Kochani.

Z tych wszystkich doświadczeń wykrystalizowały się dwa, bardzo konkretne postanowienia:

1. Nie możemy i nie chcemy, traktować KazikTV jako źródła dochodu. Nie będziemy nawet próbować robić tego ‚co się sprzedaje’, żebrać o łapki czy donejty. Sami musimy zarobić na nasze Wyprawy. W ten sposób zachowamy także całkowitą niezależność i odrębność od Mainstreamu. Nie będziemy się z nikim crossować, ani nikogo naśladować, ani nikomu podlizywać. Wracamy do pierwotnej idei – KazikTV to nasza wspólna pasja.

2. Skoro Hiszpania nie wypaliła i zostajemy w UK, a nasz budżet jest bardzo ograniczony, potrzebujemy pracy. W UK można dobrze zarobić, ale większość dochodów pochłaniają koszty utrzymania mieszkania. Potrzebna nam praca z mieszkaniem – można znaleźć takie oferty.

Właściwie to można dodać jeszcze jeden punkt:

3. Wyprawa miała trwać rok. Jednak została zawieszona po trzech miesiącach… A to znaczy, że stanowczo nie powiedzieliśmy ostatniego słowa i na pewno nie wracamy do domu w czerwcu 2019 jak pierwotnie zakładaliśmy.

Zima była dość gorzka, ale co tam.

Szykują nam się przynajmniej dwa lata życia w kamperze, a może i więcej?

A pierwsze lato w kamperze, było niesamowitą przygodą 😉 Przez trzy miesiące, które minęły jak kilka tygodni żyliśmy jak we śnie. Wspaniała pogoda, wolność, fantastyczni ludzie spotkani po drodze…

Przeżyjmy to jeszcze raz, spotkajmy się jeszcze raz z tymi wszystkimi Kazikami:

  • Elvis Presley – nadal żyje i występuje w pubie The Red Lion w okolicach Stonehenge. Przemiłe spotkanie na początku Wyprawy. 
  • Sebastian – okolice Bredy, kto by pomyślał, że dramatyczna awaria doprowadzi nas do Sebastiana 😉 Kiedy Marek w rozpaczy publikował informację na FB, o tym, że stoimy w środku obcego miasta, że nie możemy ruszyć i że blokujemy drogę, nie podejrzewaliśmy nawet że za chwilę odezwie się do nas nasz widz Sebastian, który mieszka w okolicy. To było bardzo miłe spotkanie i mam nadzieję, że nie ostatnie.
  • Damian – ciekawy pobyt w Legnicy i lekcja historii na legnickich ulicach. Damiana znamy już kilka lat, a Marek to może i kilkanaście. Mimo dzielącej nas odległości i upływającego czasu, zawsze nam się miło rozmawia, czy to przez internet, na antenie radiowej, na spacerze, czy przed kamerą. Kim jest Damian? O sobie samym pisze: ‚ Dziennikarz z zawodu, Dolnoślązak z urodzenia, a teraz także i bloger z poczucia obowiązku. Miłośnik rocka. Radiowiec sercem’.
  • Ania z kanału OknoNa i jej rodzina. Pani Sokalska i niezapomniany Pan Marek. Długo będziemy wspominać nasz pobyt w okolicach Wadowic i Mucharza. Anię poznaliśmy w zeszłym roku, kiedy wraz z mężemy i dwójką dzieci przyjechali zwiedzać Kornwalię. Tego lata jechaliśmy do nich jak do najbliższej rodziny. Tak też czuliśmy się w ponad stuletnim domu, w którym zatrzymał się czas. Tak, doświadczyliśmy podróży w czasie. Nawet przepiękna okolica nie mogła konkurować z przyjemnością przebywania w tym zupełnie niedzisiejszym domu z zupełnie niedzisiejszymi ludźmi – Kaziki wiedzą, że to komplement!
  • Tomek i jego rodzina. Polacy mieszkający w Norwegii, poznani na Czubatce. Podobnie jak my podróżują leciwym kamperem i szukają alternatywy. Dowiedzieliśmy się od nich o realiach życia w Skandynawii. Słuchając ich opowieści, uwierzyliśmy, że do odważnych świat należy.
  • Kuba z kanału NieMiałemPomysłu Kuba nauczył nas jak się łowi magnesem neodymowym i był wspaniałym kompanem w czasie dzikich wypadów kamperem. Jego zmysł techniczny nie raz nas uratował. Pamiętacie wskrzeszenie silnika?
  • Megatron, Piotr – Ojciec Chrzestny KazikTV. Często piszecie, że to co robimy jest dla Was inspiracją. Jednak my także miewam gorsze dni, kryzysy i małe potknięcia. Kiedy nie chce nam się chcieć i jesteśmy na granicy zwątpienia, ratuje nas nasz Megatron, który jest po prostu Mega człowiekiem. W tym roku udało nam się spotkać w sumie trzy razy, a nawet poznać Megatrońską rodzinę. Ech wspaniałe lato.
  • Mark z Ukrainy – pokorny i pracowity człowiek, który nauczył nas, że ‚W Polsce jest jak w reklamie batonika Bounty’… Przemiłe spotkanie w Częstochowie. Ugościł nas jak starych przyjaciół.
  • Pan Paweł, który nie bacząc na to że może uszkodzić własne aut. bohatersko walczył aby wyciągnąć naszego kampera z błota na polu kempingowym w okolicach Izbicy Kujawskiej.
  • Daryl Dixon – człowiek wielkiego formatu. Przesympatyczny, po prostu kazikowy. Spotkał się z nami mimo szalejącej burzy. To było krótkie, ale bardzo miłe spotkanie. Dzięki ofiarności Daryla, mogliśmy przejechać wiele kilometrów.
  • Sebastian – spec od spraw beznadziejnych, ratowania danych i kierunkowskazów. Człowiek w czapeczce. Chodząca inspiracja. Kierunkowskazy działają do dziś. Nie mamy regularnego kontaktu, jednak jestem pewna, że kiedy tylko nadarzy się okazja do spotkania, znowu będziemy rozmawiać do białego rana. I nieważne czy to będzie za dwa, trzy czy dziesięć lat.
  • Ania – pierwsza osoba która potraktowała nas jak celebrytów. Było wszystko, piski w miejscu publicznym, prezenty a nawet wizyta w bistro Alibi prowadzonym przez rodziców Ani. Spotkanie z Anią a potem z jej chłopakiem Kubą, należą do naszych najmilszych wspomnień. Radość życia i entuzjazm Ani mogliście zobaczyć sami w jednym z vlogów 😉
  • Elwira, Małgosia i załoga Dagome – Elwira i Małgosia Konczanin, to siostry siłaczki, które inspirują mnie od wielu lat. Na co dzień zajmują się terapią logopedyczną a ‚po godzinach’ prowadzą fundację charytatywną Pomoc w Komunikowaniu się. Dziewczyny są po prostu niesamowite! Spotkanie z nimi zawsze napawa mnie optymizmem i wiarą we własne możliwości. Te kobitki naprawdę pokazują, że można zmieniać świat na lepszy.
  • Grzegorz z Warszawy, poznany na polu biwakowym w Cierzpiętach. Grzegorz był naszym sąsiadem przez jakiś tydzień i bardzo nam pomógł. Sporo nam opowiedział o okolicy i historii pola biwakowego, pokazał nam źródełko pitnej wody a w chwili próby, kiedy jechaliśmy do Rucianego Nida, odebrać Pana Disnikskiego, Grzegorz pilnował nam naszej ekskluzywnej miejscówki na polance. Ciekawy człowiek. Na biwak przyjechał sam, pojawił się znikąd i zapytał czy może się rozłożyć obok nas, a nawet zapewnił, że nie będzie ‚puszczał muzyczki’ 😉 
  • Pan Disnikski – bohatersko jechał do nas z wieloma przesiadkami, aby pobiwakować z nami w środku niczego, w okolicach jeziora Mokre. To było nasze pierwsze spotkanie 😉 Wspaniale nam się rozmawiało, tak dobrze, że trzeba było gonić kierowcę który miał zabrać Pana Disnikskiego do domu ;-))) Mam nadzieję, że następnym razem będziemy mieli więcej czasu. Razem szukaliśmy dworca autobusowego w Rucianem Nida… ha! Kto wie, może do następnego spotkania otworzą Dworzec Widmo, który aktualnie jest remontowany.
  • Danusia ze Smażalni Ryb w Kikole była dla nas po prostu przemiła. Potraktowała nas jak starych znajomych, udzieliła wielu przydatnych informacji a nawet użyczyła rekwizytu do filmiku 😉
  • Pan Henryk z Samotni, dziś Warmińskiej Ciszy  jak zawsze ugościł nas serdecznie i wyraził sporo aprobaty co do naszej Wyprawy kamperem. Ostatniego dnia żegnaliśmy się tak długo, że dopiero kolejni po nas goście zmobilizowali nas do ostatecznego opuszczenia naszego domku nad jeziorem.
  • Asia która mnie WIDZIAŁA na plaży nudystów w Piaskach… Sama dużo bym dała żeby zobaczyć swoją minę w momencie spotkania Asi na parkingu 😀 Sytuacja była po prostu przekomiczna. Jednak powiem Wam jedno, jeśli ktoś mówi Wam że Was WIDZIAŁ na plaży nudystów, to żaden to wstyd, bo ten ktoś też tam był i też golasował. Swoją drogą polecam wszystkim terapię w Piaskach… Tylko weźcie kocyk 😀
  • Asia – przewodniczka w Parowozowni w Gnieźnie wspaniale opowiadała o historii miasta i kolei. Jej entuzjazm udzielił się nawet mnie 😉
  • Fabian, Kamil i reszta ferajny z Niechanowa – nasi towarzysze od wspólnego ogniska na pożegnanie lata. To było przemiłe spotkanie. Niechanowska społeczność po prostu przywraca wiarę w ludzi. Dzieci były otwarte, dobrze wychowane i ciekawe świata. Na pewno jeszcze nie raz się spotkamy 😉
  • Nico i Jacqueline – to para młodych ludzi bardzo podobnych do nas, spotkanych na kempingu pod Monte Bianco. Nico rozczulił nas swoją miłością do gier karcianych. Wspaniali, pozytywni ludzie.
  • Właściciel Barak o Mama w Grenay, był jednym człowiekiem spotkanym we Francji, który chciał się z nami porozumieć a wręcz zaprzyjaźnić. A do tego jeszcze nas nakarmił 😉 Kolejna osoba, do której wrócimy.

 

Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam. Lato było jak ze snu- chciałoby się zacytować legendarną Beatę. Rzeczywiście żyliśmy jak we śnie. Wspaniała pogoda i ludzie, przygoda za przygodą, wolność. To były nasze najdłuższe wakacje, które odbiły nam się delikatną finansową czkawką, ale co tam! Raz się żyje.

Zrozumieliśmy już jaką drogą chcemy podążać, także odnośnie tworzenia na YT.

Oczywiście już planujemy kolejną Wyprawę, także można powiedzieć, że ona już się zaczęła 😉 

A no i na koniec najlepsze: Jesteśmy razem 😉 Nowy Rok zaczynamy z tarczą. Co nas nie zabije to nas wzmocni! I tego się trzymajmy, no i siebie nawzajem.

 

 

10 komentarzy

  1. Adrian M

    Ehh pieniądze są jednak nieraz górą.. Niestety 🙁 Jesteście bardzo silni, nie poddajecie się, wciąż próbujecie spełnić marzenie, dlatego trzymam jak najmocniej kciuki żeby wszystko było po Waszej myśli. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Kazik.TV

      No pieniądze trzeba jakieś mieć, no nie przeskoczysz tego 😀 Grunt żeby nie były celem samym w sobie. Ale widzisz, jak ktoś chce to zawsze jakąś pracę znajdzie, także nie ma co się kurczowo trzymać bezpiecznych przystani :D:D Swoją drogą dzięki temu, że mogliśmy zatrzymać się u moich rodziców i popracować, za te frytki w Maku udało nam się wyjść na prostą, naprawić kampera a nawet kupić małą, niebieską Żabkę 😉 No co by się nie działo, będziemy o tym robić filmiki i pisać! Buziaki

      Odpowiedz
  2. xGrool

    Piękne podsumowanie waszej przygody! Aż się łezka w oku kręci. A może to jest NASZA wspólna przygoda, bo towarzyszyliśmy Wam w różnych sytuacjach!

    Odpowiedz
    • Kazik.TV

      To prawda. A ile to razy szukaliśmy pocieszenia wśród naszych Kazików 😉 Oj to były piękne przeżycia. Tyle dobrych chwil i wspaniałych ludzi na naszej drodze 😉

      Odpowiedz
    • Kazik.TV

      Wpis trochę długi a chwilami szczery aż do bólu! Aż Marka pytałam czy to publikować, ale to wszystko najprawdziwsza prawda 😉 Powiem Ci Daryl, że czujemy się Mega, Mega wyzwoleni w tej chwili 😉

      Odpowiedz
    • Kazik.TV

      Ja dziękuję za przeczytanie i pozostawienie po sobie śladu ;-)))) Ten wpis ostatecznie zamyka naszą Pierwszą Wyprawę i zarazem jest zapowiedzią nowych przygód!

      Odpowiedz
  3. Megatron

    Fantastyczny wpis niesamowitego człowieka obdarzonego wielkim zmysłem do tworzenia ciekawych, inspirujących i bardzo twórczych wpisów o życiu codziennym i próbie odnalezienia swojego miejsca na ziemi! To Kasia i Marek oraz ich wierny kompan Disel pies o złotym sercu 🙂 W tym tekście została zawarta kwintesencja Kazikowej rodziny i dowody na to ze marzenia są po to aby je spełniać i walczyć o nie za wszelka cenę bo przekonałem się o tym wielokrotnie! Dziękuję za fantastyczne chwile i już czekam z niecierpliwością na kolejne spotkanie i kolejne wspólne przygody! 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Odpowiedz
    • Kazik.TV

      Hej Megatron. A ja czekam kiedy znowu się spotkamy 😉 Będziemy się objadać pysznościami, zwiedzać, śmiać z byle czego i po prostu cieszyć z tego że żyjemy! X Takiego kompana jak Ty to ze świecą szukać. Jak już pisałam wczoraj, daj nam tylko kilka tygodni aby potwierdzić kraj i możesz rezerwować lot!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *