WYPRAWA KAMPEREM #29: Degustacja wina i podróż przez Francję…

Po kilku dniach odpoczynku na kempingu z widokiem na masyw Mont Blanc ruszyliśmy na północ, w stronę Francji. Naszym celem była mała miejscowość Les Houches.

Trasa z Courmayeaur do Les Houches.

Jak widzicie na załączonej mapce, nie była to długa przejażdżka. Les Houches to resort narciarski, jednak pod koniec września, kiedy letnicy już wyjechali, a narciarze jeszcze nie przybyli, wioska przyjemnie świeciła pustkami. Zaparkowaliśmy na darmowym parkingu w centrum wioski. Pamiętam nierzeczywisty widok na masyw Mont Blanc, małe jeziorko i kilka leśnych ścieżek.

To właśnie tam zrobiliśmy dla Was Live, z widokiem 😉 W les Houches nie gościliśmy długo i nazajutrz wyruszyliśmy w stronę miasta Macon, gdzie Marek wynalazł dla nas nocleg… na terenie winiarni!

Live z Les Houches.

Człowiek uczy się całe życie i dopiero na miejscu zorientowaliśmy się, że oto jesteśmy w raju koneserów wina – Burgundii. Za symboliczną kwotę mogliśmy sobie legalnie zaparkować na parkingu przed Galerią Wina – bo inaczej nie da się nazwać tego lokalu, i odpocząć w otoczeniu ciągnących się po horyzont winnic. Ku mojej radości pojawiły się informatory także w języku angielskim, z których mogłam wyczytać o całej gamie okoliczności, wpływających na smak wina… na przykład, czy pole jest osłonięte od wiatru, jak w czasie ulew ścieka woda… nie wspominając o sprawach oczywistych jak rodzaj gleby i odmiana winogron.

Degustacja na filmiku wyglądała dość miło, co świadczy o moim talencie aktorskim 😀 Idąc tam spodziewałam się, że poznamy rodzinę od pokoleń uprawiającą winorośl. Spodziewałam się nestora rodu, który koniecznie w kapeluszu i z fajką, będzie nam opowiadał jak to z małżonką, tuż przed wojną sadził o tutaj na tym polu, pierwsze krzewy winogoron… W ogóle spodziewałam się rodziny. Przecież za taką winnicą muszą stać całe pokolenia. Spodziewałam się rodzinnej sagi i ciepłego przyjęcia… Zastaliśmy co prawda przepiękny SKLEP, ale jednak sklep i sprzedawczynie które bardzo szybko rozpoznały w nas zupełnych ignorantów w kwestiach winnych a co gorsza, haniebną nieznajomość języka francuskiego.

Mimo wszystko, jakoś udało się z tego nakręcić miły materiał. Zapewne pogoda i krajobrazy rekompensowały zderzenie z rzeczywistością. Mimo przepysznego pieczywa, raczej nie zaplanujemy dłuższej wyprawy po Francji. Wszak i we Włoszech byliśmy obcymi, bez języka, jednak tam czułam się o wiele lepiej. Ale p tym mówiłam w filmiku.

Aleeeeee… zaraz, zaraz. Znaleźliśmy w tym kraju jednego człowieka, który potraktował nas z wielką serdecznością. Mowa o właścicielu kebaba Barak o’ Mama w miasteczku Grenay. Może, dlatego, że pan z kebaba sam był tam obcy. Z nim dogadaliśmy się bez problemu, mając do dyspozycji nasz bardzo znikomy francuski i jego niewiele lepszy angielski. Ale jak ktoś chce się porozumieć, to zawsze znajdzie sposób!

No więc może jednak zatrzymamy się kiedyś w tej Francji, ale tylko po to aby zjeść kebab w Barak o’Mama.

TRUMPez po francusku znaczy pomylić się 😉 Właściciel zdołał nam wytłumaczyć swoją żartobliwą reklamę 😉

Warto tu nadmienić, że miasteczko Grenay, jakieś 100km od Calais, kusi kamperowiczów, fantastycznym, darmowym parkingiem ze wszystkimi udogodnieniami. A po drugiej stronie ulicy jest bajeczna cukiernia. Grenay wystąpiło w naszym ostatnim filmiku z drogi:

Miejscówki:

Darmowy praking w Les Houches (można zostać na 24 godz) https://www.chamonix.com/parking-de-bellevue,219-832831,en.html

Winiarnia Terres Secretes, Prisse – parking za małą opłatą, znając nas max 5 euro, darmowa degustacja wina, woda + ścieki + zapach wina w powietrzu http://terres-secretes.com/contact/

Darmowy, luksusowy parking w Grenay, przylega do parku, trochę młodzieży wieczorem, ale zajętej sobą, uwaga! tylko 3 miejsca parkingowe: https://www.campercontact.com/en/france/nord-pas-de-calais-59-62/grenay/54837/aire-de-camping-car-grenay

Dodaj komentarz