Wizyta couchsurfera- Tina goes to Germany.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Dziś mieliśmy bardzo ciekawy dzień. Pogoda nie rozpieszczała. Świat był ciemny, zimny i mokry. O godzinie 16.34 otrzymaliśmy takiego maila:


I’m very sorry for this short not, I originally wanted to get to Plymouth by tonight but wind and weather made that impossible. I’m currently cycling from John O’groats (Scotland) to Land’s End and now along the South coast to Germany. It would be amazing not to sleep in a wet tent tonight. 😕 Best, Tina




Bardzo przepraszam że odzywam się tak póżno. Miałam zamiar dojechać do Plymouth przed nocą, ale pogoda mi to uniemożliwiła. Przemierzam rowerem trasę od John O’ Groats do Land’s End a potem wzdłóż południowego wybrzeża do Niemiec.

Byłoby wspaniale nie spać dzis w mokrym namiocie. Pozdrawiam, Tina

Kilka lat temu założyliśmy sobie profil na Couchsurfing, właściwie to nie pamiętam skąd wziął się ten pomysł. Od tamtej pory gościliśmy u siebie ośmioro Couchsurferów- podróżników, którzy szukają osób chetnych aby udostępnić im kanapę (couch), ogródek, stodołę lub podłogę i tym samym możliwość przenocowania.

Strona pozwala na wysyłanie próśb o nocleg do osób które deklarują chęc wsparcia podróżników za jeden uśmiech. Zarówno gospodarze jak i odwiedzający mają swoje profile, w którcyh piszą o sobie, swoich wymaganich i oczekiwaniach. Istnieje też możliwość napisania referencji, które stanowią formę poręczenia.

Wiadomość od Tiny przeszyła nas jak pażdziernikowy wiatr na szczycie klifu. Świadomość, że młoda dzieczyna będzie dziś spać w mokrym namiocie w czasie kiedy my grzejemy się w wygodnym salonie spowodowała, że zaprosilismy ją zanim doczytaliśmy do końca jej referencje.

Od razu zabraliśmy się za przygotowanie  pokoju dla Tiny i posprzątanie łazienki- bo wiedzieliśmy, że mimo naszego jakże czarującego towarzystwa to właśnie te dwa pomieszczenia są przedmiotem westchnień naszego gościa. Tina pojawiła sie u nas w jakieś dwie godziny póżniej. Mimo złej pogody nie skorzystała z naszej propozycji podwiezienia samochodem. Tina przemierzyła ponad 1,360 km aby przeżyć przygodę i zebrać pieniądze dla swojej lokalnej grupy pogotowia górskiego, więc podwózka autem nie była na miejscu.

Tina weszła do nas przemoknięta na wskroś. Po krótkim przywitaniu, poprosiła czy może wziąc prysznic. Oczywiście, że mogła ( pierwszy uśmiech). Pokazałam jej łazienkę (kolejny uśmiech) i jej pokój (uśmiech od ucha do ucha). A kiedy urządzała się w nowym lokum zaproponowałam jej gorącą herbatę ( z błogim wyrazem twarzy poprosiła o białą bez cukru). I tak zaczął się nasz wieczór z Tiną.

Mimo zmęczenia nasz gość zgodził się na nagranie krótkiego filmiku z jej udziałem. Po kilku naleśnikach i odrobinie fudge byliśmy już prawie rodziną 😉 Diesel zaakceptował naszego gościa od razu i bezwarunkowo, co dla nas było najlepszą formą referencji.

 

Dodaj komentarz