Wildcamping – biwakowanie na dziko: przewodnik dookoła świata.

Cześć Kazie i Kaziczki. Z racji tego że na poważnie zaczynamy planować naszą podróż kamperem, dzisiaj trochę o tym jak wygląda „wildcamping” na dziko w różnych zakątkach świata.

Podstawową cechą kempingowania „na dziko” jest zachowanie samodzielności i niezależności. Świetna miejscówka, zachód słońca – rozbijamy namiot, poziomujemy kampera, rozstawiamy krzesełka… Brzmi to bardzo romantycznie. Jednak każdy nieustraszony podróżnik powinien pamiętać że spanie pod gwiazdami wiąże się z przestrzeganiem zasad i przepisów prawnych – zależnych od kraju i miejsca. Nalezy również pamiętać o to by dbać o środowisko i własne bezpieczeństwo!

Gdzie na świecie „wildcamping” jest zabroniony? 

Każdy kraj ma swoje własne przepisy i zasady, i w większości „wildcamping” jest zabroniony. Jest jednak kilka miejsc na świecie w których można rozkoszować się zupełną wolnością.

Szkocja:

W szkocji, zgodnie z reformą prawną która nastąpiła w 2003 roku, rozbijanie obozów oraz nocowanie na terenach niezamieszkanych jest dozwolone (z wyłączeniem popularnych miejsc jak Loch Lomond i Trossachs National Park gdzie nocowanie jest zabronione). Należy jednak przestrzegać kodeksu „Scottish Outdoor Access Code” któy traktuje o cohronie środowiska, zachowaniu czystości oraz zasadach bezpieczeństwa.

Anglia i Walia: 

Na terenie całej Anglii oraz Walii występuje mnóstwo obszarów wiejskich. Jest jednak małe „ale” – jeśli taka ziemia nie należy do Forestry Commission lub National Trust, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo że ziemia taka stanowi własność prywatną. Nie możemy wówczas nocować na takim obszarze bez zgody właściciela/farmera. Oficjalnie jedynym miejscem gdzie można biwakować „na dziko” bez żadnych pozwoleń jest część rezerwatu Dartmoor.

Skandynawia:

Norwegia, Dania i Szwecja – tutaj można obozować w zasadzie gdziekolwiek na otwartej ziemi. Jedynym lecz bardzo ważnym zapisem na który należy zwrócić uwagę jest fakt, że możemy w jednym miejscu pozostać maksymalnie na jedną noc. Dodatkowe utrudnienie stanowi fakt że musimy zachować minimalną odległość 150 metrów od najbliższych terenów zamieszkałych. Ponadto w Norwegii prawo określa „teren niezamieszkały” bardzo jasno – wybrzeża, pola, góry i torfowiska.

Reszta europy: 

Irlandia, Francja, Portugalia, Hiszpania i Europa Wschodnia mają podobne przepisy jakie występują w Anglii i Walii. Na prywatnym gruncie nie wolno obozować bez zgody właściciela terenu. Ponadto aby chronić przyrodę, nie wolno obozować w krajowych i regionalnych parkach narodowych. Kraje takie jak Niemcy i Włochy bardzo restrykcyjnie podchodzą do kultury „wildcamping” i można się tam spodziewać wysokich kar finansowych.

USA i Kanda:

Tereny te są zarządzane przez różne rządy krajowe, stanowe i lokalne. Zakres przepisów prawnych w tym temacie potrafi być bardzo różny nawet w sąsiadujących ze sobą stanach, ponadto przepisy te potrafią się dość szybko zmieniać, najlepiej więc wybierając się tam, zorientować się na własną rękę – jak wygląda prawo odnośnie biwakowania „na dziko” w miejscu do którego konkretnie się wybieramy. Zwłaszcza że w niektórych przypadkach złamanie prawa może się wiązać z bardzo poważnymi konsekwencjami. Warto dodać jednak że istnieje tam bardzo dużo parków „backcountry” gdzie przestrzegając regulaminu parku można spędzić bardzo miłe chwile.

Australia i Nowa Zelandia:

Australia – tutaj sytuacja wygląda bardzo podobnie jak w USA i Kanadzie, z tą różnicą, że w większości miejsc znajdziemy znaki informujące czy i na ile możemy nocować w danym miejscu czy parku narodowym. Oczywiście na terenach prywatnych bez zgody właściciela, obozowanie jest zabronione. Nowa Zelandia ma nieco mniej restrykcyjne przepisy w tym zakresie. W Nowej Zelandii bardzo wspiera się kampery wyposażone we własną toaletę – istnieje tam mnóstwo profesjonalnych punktów gdzie za kilka dolarów można zaopatrzyć kampera w wodę i opróżnić toaletę.

Jakie są zasady jeśli chodzi o dzikie kempingi? 

Jak można łatwo wywnioskować z treści zawartych powyżej, nie wszędzie da się przenocować w pełni legalnie. Jeśli jednak będziemy trzymać się pewnych zasad, nie powinniśmy napotkać większych kłopotów gdziekolwiek nie będziemy nocować:

  • zwracaj uwagę gdzie się rozbijasz / gdzie stawiasz samochód: jeżeli zatarasujesz komuś drogę wjazdową do posesji, lub twój kamper będzie stanowił jakiekolwiek zagrożenie dla innych uczestników ruchu, czy dla kogokolwiek, gdziekolwiek (także zwierząt, zwróć uwagę czy nie rozkładasz się na przejściu z pastwiska na pastwisko), istnieje wtedy duża szansa na pojawienie się lokalnych władz i kłopotów 🙂
  • dbaj o czystość! wszystkie śmieci zabieraj zawsze ze sobą, pozostaw miejsce takim jakim je zastałeś, a nawet czystsze (jeśli ktoś pozostawił nieład przed tobą, posprzątaj po tej osobie – pozostawisz w ten sposób po sobie dobrą opinię wśród lokalnych mieszkańców co oznaczać będzie mozliwy powrót w to miejsce jeszcze kiedyś…)
  • trzymaj się z dala od ciekawskich oczu: staraj się, w miarę możliwości, poruszać tylko małymi lokalnymi drogami, obóz zakładaj z dala od wiosek i miejsc zamieszkałych przez ludzi
  • poznaj i zrozum otoczenie gdzie przebywasz: obozując w miejscu gdzie można się spodziewać dzikich zwierząt, nie zostawiaj na zewnątrz rzeczy które mogłyby te zwierzęta zranić lub otruć! Pamiętaj też by nie zostawiać na zewnątrz jedzenia… gdy w pobliżu mozna spotkac lokalne niedźwiedzie 🙂
  • uważaj na bezpieczeństwo pożarowe: przestrzegaj wszelkich lokalnych reguł i zasad odnośnie bezpieczeństwa przeciwpożarowego! Korzystanie z kuchenki gazowej zamiast ognia obniża ryzyko pożaru, oraz zapewnia pozostawienie po sobie miejsca bez spalonej ziemi – pozostawiasz miejsce takim jakim je zastałeś.

No i to by było na tyle w tym artykule. To mój pierwszy artykuł na stronie kazik.tv, mam nadzieję że się Wam spodobał, jeśli chcielibyście więcej tego typu wpisów na naszej stronie, nie zapomnijcie dać znać w komentarzu, oraz udostępnijcie ten art!

Dzięki i pozdrawiam Was serdecznie

Marek

 

2 komentarze

  1. Damian Navsky

    Cóż za zaskoczenie na końcu ! No no Marku urodzony z Ciebie dziennikarz. Artykuł świetny i chętnie przeczytał bym więcej

    Odpowiedz

Dodaj komentarz