Wielki powrót – mieszkamy w kamperze na stałe i pracujemy na campingu. Zielony Raj ;-)

Mieszkamy w zielonym raju!

Jednak gdyby wpuścić tu współczesne media zapewne w głównym wydaniu dziennika usłyszelibyście:

Zmasowany atak zieloności! Eksplozja pokrzyw na skraju lasu! Tsunami dzikiego czosnku zalewa okolicę!

Dziki Czosnek.

Dziennikarze ujawnili zaniedbania trawy nad jeziorem, która dorasta już do kolan! Służby ratownicze zareagowały błyskawicznie kiedy Marek S. wyjechał na teren Parku kosiarką, bez założenia kasku. Jutro zbierze się komisja śledcza w sprawie ustalenia optymalnego harmonogramu podlewania pelargonii. Setki ofiar wśród chwastów, po zamachu do którego przyznała się Katarzyna S. Z powodu wzrastającej liczby odwiedzających zapowiedziano wznowienie prac nad ustawą o dodatkowych koszach na śmieci…Dziś rano kaczki założyły zółte kamizelki. Domagają się zwiększenia poziomu wody w swojej kałuży błota.

Hie hie hie 😉

Nie ma co ukrywać, że żyjemy sobie tutaj jak w bańce. Pięknej, wiejskiej wypełnionej zielenią bańce.

Tuż za ogrodzeniem Parku zaczyna się przepiękna wieś, w której mieszkają bardzo zamożni emeryci. Białe domki, niektóre pokryte strzechą, piękne kwiaty, spokój i cisza. Chyba musielibyśmy obrabować bank, aby było nas stać na mieszkanie w takiej okolicy ‚normalnym trybem’. A jednak żyjemy tutaj i możemy cieszyć się tym wszystkim, na co wielu ludzi ciężko pracowało przez całe swoje życie. Emerytura na pięknej, zacisznej wsi – to ekskluzywne marzenie wielu Brytyjczyków. Choć ja czasami też czuję się jakbym już zasłużyła na emeryturę i nawet czasem, po kilku drinkach przedstawiam się jako emerytowana nauczycielka 😀 Na tę chwilę nie wyobrażam sobie powrotu do mojej dawnej pracy.

Wolę eksplorować okolicę Parku 😀

A więc….

Z drugiej strony Parku, po przejsciu przez ulicę wkaraczamy na ścieżkę, która prowadzi nad Atlantyk, a dokładnie nad Kanał Brystolski, który póżniej łączy się z Atlantykiem. Idąc w lewo dojdziemy do malutkiego portu, gdzie na brzegu plaży starsze panie prowadzą kafejkę ‚ A storm in a teacup’. Jeśli pójdziemy w prawo, dojdziemy do nadmorskiej wioski Combe Martin.

Pracę zaczynamy wcześnie – 6.30 rano, ale to znaczy że i wcześnie kończymy. O 11.30 zaczynamy przerwę, która trwa 4 godziny. Potem wracamy na godzinkę i już o 16.30 jesteśmy całkowicie wolni i swobodni. Praca kończy się o konkretnej godzinie 😀 Ha, dla mnie to nowość!

Także jak widzicie mamy mnóstwo czasu aby zachwycać się przyrodą, chodzić na spacery z Dieslem, a czasami po prostu nie robić nic.

Jednak nowa kamerka jest z nami, mamy zielone światło na filmowanie więc tego leniuchowania będzie o wiele mniej.

A na koniec podzielę się z wami fragmentem piosenki którą swego czasu (rok 2000!), głosikiem naiwnej dzieczynki śpiewała Anita Lipnicka, a którą ja sobie czasami tu podśpiewuję:

Moje oczy są nadal zielone
A w moim oknie wciąż kwitnie nadzieja
I pełne światła są moje dłonie
Jeszcze wierzę w drugiego człowieka

Rododendron przy Recepcji.

Tymczasem kończę, bo dzisiaj we Wsi mamy wyprzedaż charytatywną roślin i idę zakupić jakąś kolorową nadzieję do doniczek i cukinię do warzywnika. Celowo idę piechotą. Inaczej wróciłabym z wyładowanym bagażnikiem.

Ściskam Was serdecznie. A Wy macie jakieś wiosenne rytuały? Jestem bardzo ciekawa.

2 komentarze

  1. Megatron

    Kasia ten pierwszy fragment o zmasowanym ataku zieloności jest fantastyczny uśmiałem się nie sam owicie! 🙂 Oczywiście cały wpis mi się bardzo podobał ale początek zwłaszcza! Jedyny minus to oczywiście to ze za krótki ale zapewne już niedługo będą kolejne wiec wybaczam 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Odpowiedz
  2. Agnieszka Gajewska

    Dokładnie Piotrek tak jak piszesz ten fragment powoduje niepochamowany atak radości. Jeśli nie potraficie powstrzymywać emocji lepiej nie czytajcie w miejscu publicznym (przetestowałam osobiście wzbudzając zainteresowanie wszystkich wokół :D) A zresztą czemu nie. Uśmiech jest zarazliwy podobno więc rozprzestrzeniajmy go gdzie się da 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz