SPANIE NA DZIKO – DLACZEGO JEST ZABRONIONE? CZUJNIK GAZU – FAKTY I MITY O NARKOGAZ.

Po powrocie do Anglii, mieliśmy jeszcze jakieś dwa tygodnie wolności. Cieszyliśmy się na powrót do Mill Park, który jest naszym domem, jednak zanim tam wróciliśmy, kempingowaliśmy na dziko, głównie w Kornwalii. Jednak po drodze, przejeżdżając relatywnie blisko Walii, nie mogliśmy nie odwiedzić naszej przyjaciółki Agi. Całą operację udało nam się zaplanować wspólnie z jej rodzinką… Aga dowiedziała się ostatnia i niespodzianka jak najbardziej się udała. To było bardzo miłe spotkanie.

Spędziliśmy sporo czasu w różnych miejscach śpiąc na dziko. Ilu kamperujących, tyle opinii na temat spania na dziko. Jedni czują się bezpiecznie daleko od ludzi i cywilizacji, inni wręcz przeciwnie. ‘Spanie na dziko to esencja vanlife’ ‘nigdy nie śpimy na kempingu’- to dość popularne opinie wśród naszych znajomych. Sami dość rzadko wybieramy spanie na dziko, z różnych powodów o których opowiem w filmiku. Zawsze myślimy o bezpieczeństwie naszym i naszego psiaka, wiec ostrożnie wybieramy miejsca na nocleg.

Jeżeli już śpimy na dziko to w miejscach które znamy lub które polecili nam inni. W Anglii spanie na dziko to dość kontrowersyjny temat i zwłaszcza w regionach turystycznych wielu ludzi tego nie akceptuje i chętnie wzywa policję. Z drugiej strony mamy społeczności irlandzkich podróżników którzy potrafią rozbić duży obóz przyczep kempingowych w środku miasta… Mieszkanie i życie na kółkach owiane jest sporą dozą mitów, stereotypów i uprzedzeń. Inność napawa lękiem. Podobnie jak narkogaz i bandyci którzy czyhają aby nas nim uśpić i okraść.

Kornwalia przygarnęła nas serdecznymi, choć dość pochmurnymi ramionami. Spędziliśmy cudowne chwile w Rock i Padstow, dokąd popłynęłam promem… No… promyczkiem.

Pierwszy raz odwiedziliśmy te miejsca zimową porą. Było wspaniale. Latem przez uliczki Padstow przelewają się fale turystów. Tym razem wszystko było (prawie) tylko dla nas.

Po wycieczce łodzią i spacerze po krętych uliczkach Padstow zwieńczyliśmy wieczór ogniskiem na klifie. To był magiczne chwile. Czy jest coś lepszego niż siedzenie przy ogniu? Może wsłuchiwanie się w szum fal? Tego wieczoru mogliśmy doświadczyć magii i ognia i wody.

Z wybrzeża ruszyliśmy na nocleg na tyłach supermarketu, gdyż nie mogliśmy legalnie spać na parkingu przy plaży. Poranek nie miał romantycznej scenerii, ale tak to już bywa w trasie. Czasami budzisz się na plaży lub w górach, a czasami na tyłach supermarketu…

Za to spod sklepu pojechaliśmy do pobliskiego lasu. A jak las, to ogary i grochówka!

No dobra, ogarów nie było, ale był spaniele i grochówka jedzona na mchu 😉

W Anglio naprawdę trudno znaleźć ziemię, która nie jest własnością prywatną… Pod koniec naszego epickiego turnusu po Kornwalii odwiedziliśmy moją przyjaciółkę Helen i przespaliśmy się pod jej domem 😉 A raczej spędziliśmy wieczór w kamperze pod jej domem, popijając francuskie wino. Cudownie jest być w drodze i doświadczać nowych miejsc i wrażeń, ale równie wspaniale jest wrócić w swoje strony i spotkać się z przyjaciółmi.

Gościnność Helen zachęciła mnie do sfilmowania dla Was wnętrze jej artystycznie urządzonego domu i jej obrazów. Helen po prostu nie da się nie kochać 😉 To był bardzo dobry czas.

Kolejną miejscówką był parking nad jeziorem Colliford, gdzie poznaliście naszą interpretację zakazu kempingowania… Nad jeziorem sfilmowałam dla Was piękne otoczenie i sprawdzałam czy pasące się przy plaży konie są agresywne… To był jeden z naszych ostatnich noclegów na dziko, przed powrotem do Mill Park.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *