Spacer po klifach, Newquay, akcja ratunkowa Cornwall Air Ambulance.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Po Świątecznym obżarstwie i lenistwie wybraliśmy się na dwa dni do Newquay, żeby się troszkę odpocząć po Świętach. Pogoda nam dopisała i odkryliśmy kilka nowych, pięknych miejsc.
Świeciło słońce i gdyby tylko temperatura była nieco łaskawsza można by się poczuć jak na letnich wakacjach. Widoki były fantastyczne więc postanowiliśmy je dla Was uwiecznić. Szliśmy z Newquay Porth w stronę Watergate Bay i na pewno wybierzemy się tam jeszcze nie raz!

Jeśli przyjrzycie się dokładnie zobaczycie wielu surferów w wodzie. Kiedy widzę ludzi taplających się w lodowatym oceanie w grudniu myślę sobie ‚wow’! Ależ odważni! Jednak kiedy przypatrzymy się takiej scence: kilkanaście czarnych punktów niczym główki szpilek pośród szalejących fal, łatwo dostrzec, że spośród tej grupy z reguły tylko jedna, góra trzy osoby naprawdę ujeżdza falę. Reszta potulnie czeka na swoją wielką szansę. Może czekają na większą falę? Może są przerażeni? A może zwyczajnie brakuje im umiejętności?
To zabawne, bo przecież celem wszystkich jest złapać falę i unosić się na jej grzbiecie, a nie dać jej się znosić. I tu nasuwa mi się taka mała refleksja, że jak śpiewał Rojek ‚życie to surfing’. Każdy z nas chce złapać swoją falę i posunąć na jej grzbiecie, ale ta sztuka udaje się nielicznym. Tylko nieliczni zamiast dać się znosić lub czekać na święte nigdy, po prostu wychodzą fali naprzeciw i rzucają jej wyzwanie.

Dodaj komentarz