Prowadzenie samochodu w Anglii z mojej perspektywy – polskie prawo jazdy w UK.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Generalnie fajnie jest być kierowcą 😀

Jak mówiłam w filmiku, nigdy nie miałam szczególnej pasji do motoryzacji, ani potrzeby robienia prawa jazdy. Przerażała mnie myśl o prowadzeniu auta, a w czasach licealnych nękał mnie sen w którym ktoś nagle sadzał mnie za kierownicą rozpędzonego samochodu, nad którym nie umiałam zapanować! Sen zawsze kończył się na drzewie [;

Przez kilka lat wmawiałam sobie że ja to nigdy, że ja na pewno nie dam rady i po co mi to? I któregoś dnia wygłosiłam swoje biadolenie w domu koleżanki, której mama posłyszawszy moje jęki, niemal nie wyszła z siebie! Naprawdę dała mi wtedy taki wykład motywacyjny, jakbym była jej córką! Zrobiło to na mnie wrażenie i pamiętam to do dzisiaj. Z koleżanką nie mam dziś kontaktu, ale mowę Mamy pamiętam słowo w słowo: Jeśli będziesz powtarzać sobie że nigdy nie zdasz egzaminu na prawo jazdy, to w końcu w to uwierzysz i nawet nie spróbujesz. Nie narzucaj sobie takich ograniczeń!!!!

  

O Mamo Koleżanki, ja dziś nawet nie pamiętam Twojego imienia ale jakże Ci dziękuję za to jak mnie wtedy przeczołgałaś!

Niedługo potem poznałam Marka i zrozumiałam że prawo jazdy jest mi niezbędne!

Ha! Robiliśmy je z Markiem w Polsce, w tym samym czasie, aby w przyszłości móc się spotykać :D:D Ależ mieliśmy fantazję wtedy, a jakie plany, totalnie oderwani od rzeczywistości marzyliśmy z rozmachem 😀 Właściwie to hurrrrra! Wiele się nie zmieniliśmy 😀

I kto by pomyślał Kochani, że zdam egzamin w środę a w sobotę będę w drodze do pewnej Wiejskiej Krainy, gdzie bez auta ani rusz.

Opanowanie prowadzenia auta było jednym z moich największych życiowych wyzwań! Nie żadna matura, ani studia, anie nawet praca zawodowa… przeprowadzka do UK czy wyjście za mąż … to wszystko pikuś, w porównaniu do gehenny jaką był dla mnie mój kurs nauki jazdy.

I to Wam daje wyobrażenie o tym że byłam WYBITNĄ kursantką! Musiałam dokupić sobie godzin, bo podstawowy kurs za wiele mi nie dał 😀 Kiedy w czasie kolejnego egzaminu w końcu wyjechałam na miasto, dostałam wręcz głupawki – śmiechawki, bo naprawdę już to było dla mnie wielkim sukcesem 😉

Do dziś kiedy widzę auto z L lub w Polsce ‚Egzamin’, przechodzą mnie dreszcze!

Moje pierwsze autko, zakupione w UK, naprawdę było warte £250 a ubezpieczenie kosztowało £1200 rocznie! Na szczęście dziś już to wygląda zupełnie inaczej. Choć jeden plus upływu czasu!

Z czerwoną korwetą mam wiele pięknych wspomnień. Pierwsze samodzielne wycieczki, odkrywanie okolicy i dalsza nauka jazdy, tym razem już pod czujnym okiem Marka 😉

Jak mówiłam w Polsce zdałam tylko egzamin, a praktyka zaczęła się w UK.

W Anglii używane auto można kupić za tygodniówkę … główny koszt to utrzymanie wehikułu na drodze. Ubezpieczenie, podatek drogowy, przegląd (MOT) to prawdziwe koszty dla kierowcy.

Po korwecie były inne auta.

Seledynowe, smutne renault …

Srebrna Laguna, kupiona z Markowe oszczędności z Polski, którą mieliśmy choć nie mieliśmy pieniędzy na paliwo…  

Nissan sunny z łańcuchem zamiast paska rozrządu i radiem stanowiącym połowę wartości auta …

Srebrne Audi, które ‚się wgniotło’ poprzedniemu właścicielowi a w którym Przyjaciel Rodziny przełożył dla mnie silnik w przydomowym garażu… (młodość!)

Nissan Micra który ledwo trzymał się kupy, z na przemian działającymi światłami, który ode mnie odjechał do Southampton (good luck!)

Rover Vitesse, który miał taką moc, że nikt nam go nie chciał ubezpieczyć ze względu na nasz wiek… A którym ja jechałam 180km / h całkiem beztrosko na autostradzie w Niemczech, bo auto zaledwie się rozpędzało 😀  w czasie naszej pierwszej samochodowej podróży do Polski. Należy tu oddać sprawiedliwość historii i zaznaczyć że nasz Roverek (1997) był jednym z 40 takich egzemplarzy i to takim autem swego czasu jeździł Tony Blair! Kto wie, może to było nasze autko? 😉 Nasz Rover zaginał czasoprzestrzeń! Prawie 300 koni mechanicznych, 6,5 sekundy do 100 przy wadze niemal 2 ton, a świst sprężarki sprawiał że włosy stawały dęba! Ach co to była za maszyna.

     

Wiśniowe volvo z którym jakoś nie mam żadnych wspomnień …

Złote, wymarzone volvo … najpierw widziane gdzieś w Polsce,  a niedługo potem kupione za Rovera z dopłatą 😀

Czarne Audi, w którym pewien poniedziałek zawiódł akumulator, więc postanowiliśmy z Markiem zrobić sobie wagary. Urwaliśmy się z pracy i z uniwerku, pojechaliśmy zrobić ognisko na plaży, a potem przesyceni zapachem dymu zakończyliśmy nasz szalony dzień w dyskotece 😀

Białe BMW, które migało jak lunatyczna choinka, a które pewna Mama odkupiła od nas dla swojego syna…

Czarny Saab, kabriolet, którym z otwartym dachem przewoziliśmy kanapę do naszego pierwszego domu. Od nas trafił do młodej pary, która chciała nim jechać w podróż po Europie.

Srebrny Chrysler w którym po raz pierwszy spróbowaliśmy dzikiego kampingu i spaliśmy gdzie popadnie. W tym raz z Megatronem!

Srebrna, przeciekająca korsa. Odpukać bardzo sprawna, którą Marek pieszczotliwie nazywa ‚Małym Śmierdzielem’.

A wszystkie te doświadczenia i przygody zaprowadziły nas do Wesołego Kazikobusa, który od niedawna stoi pod naszym domem i rwie się do drogi, po kilku latach mechanicznej komy.

Nie chcę zapeszać ale krok po kroczku, zamykamy swoje sprawy w UK i naprawdę wierzę, że nasza Wyprawa to dobry pomysł. Tak wielu ludzi już nam w tym pomogło i tyle doświadczeń nas do tej wyprawy prowadzi, że naprawdę już nie ma odwrotu ;D

Nie mam złudzeń kochani. To nie będą Wakacje. To będzie przygoda 😀 To będzie wyzwanie. Na pewno będą nerwowe sytuacje, frustracje, niewygody i chwile zwątpienia. A co będzie w zamian?

Wolność, wspólnie spędzony czas, nowe miejsca i nowi ludzie. Mam nadzieję, że będzie to dla nas czas rozwoju i kreatywności.

Czy aby wszystko nie zaczęło się od wspólnej decyzji, aby jednak zrobić to prawko bo MOŻE KIEDYŚ się przyda?

 

*Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tym artykule pochodzą z naszego prywatnego archiwum i nie wyrażamy zgody na ich kopiowanie. Większość z nich zrobił Marek i to on się z Tobą policzy jeśli je ukradniesz lub zbezcześcisz!

 

 

4 komentarze

  1. nimffoo

    haha!świetna pamięć bo aut było trochę! Oj chcialabym poznać tę panią,żeby mnie tak przeczołgała….ja już taka stara a wciąż bez prawka…Kasiu…bardzo ładnie Ci w krótkich włosach!

    Odpowiedz
  2. Damian Navsky

    Tak sobie myślę że nie będziecie mieli żadnej przygody. A to dlatego że Wasza przygoda trwa! Będzie to jedynie jeden z wielu jej rozdziałów, którego z niecierpliwością wypatruję :*

    Odpowiedz
  3. Aga Gaj

    Super te fotki. Oj było tych autek trochę. Ale faktycznie kupno auta w UK to nie problem. Kasiu jak już pisałam na you tube ja również przymierzam się do zdobycia prawka a że mieszkam w Walii tutaj też będę zdawac. Trochę to pewnie potrwa z uwagi na mój angielski ale cóż nie zamierzam się poddawać. Trzymajcie kciuki . Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz