Prąd na pokładzie kampera Kazik TV.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Często pytacie nas o źródła zasilania w naszym kamperze. Jesteście ciekawi skąd bierzemy prąd na wyjazdach. Mimo, że jesteśmy Polakami to nie podpinamy się cichaczem pod cudze instalacje elektryczne i nie kradniemy prądu …

Jesteśmy już niemal całkowicie elektrycznie niezależni! I właśnie o tym jest dzisiejszy filmik!

Ale zaraz, zaraz … właściwie to po co nam ten prąd? Przecież to miał być dziki kamping …

Urządzenia.

Dziko to my możemy realizować swoja pasje ale żyć trzeba. Trzeba sobie wieczorem zapalić światło, naładować telefony i baterie do aparatów, przejechać się na odkurzaczu tu i ówdzie, schłodzić jedzenie w lodówce a rano użyć blendera aby zrobić warzywny koktajl. Pamiętajcie, że kamper będzie naszym domem na kilka, może kilkanaście miesięcy. Co jak co, ale prąd musi być!

Źródła prądu.

Sercem naszej elektrycznej idylli jest leisure battery, czyli dodatkowy akumulator. Używamy go na postojach kiedy nie mamy dostępu do prądu sieciowego.

Na polach kempingowych za dodatkową opłatą można podpiąć kampera do sieci elektrycznej i wtedy gra muzyka … Do gniazda na zewnątrz  auta wpinamy wtyczkę i już mamy prąd w gniazdkach i działa nam oświetlenie na 230V, a dodatkowy akumulator zaczyna być ładowany przez specjalne urządzenie.

To jest wariant luksusowy.

Kiedy nie mamy dostępu do prądu z sieci polegamy w całości na naszej leisure battery. Aby mieć pewność że jest zawsze naładowana zainstalowaliśmy urządzenie które ładuje ją w czasie jazdy …

A jak to działa?

Urządzonko zwane split charger łaczy dwa akumulatory, ten pod maską i ten dodatkowy. Split charger jest bardzo mądry i kiedy tylko wykryje wyższe napięcie na jednym z akumulatorów np na tym spod maski, wówczas zamyka obwód efektem czego jest rozpoczęcie ładowania także akumulatora dodatkowego.

Z kolei kiedy mamy 230V, najpierw ładuje się leisure battery, a potem akumulator pod maską. To dobra wiadomość, bo w czasie dłuższych postojów np na polu kempingowym, nawet jeśli auto stoi, nie grozi nam rozładowanie głównego akumulatora.

Marek przewidział wszystko! Nawet dwa rodzaje oświetlenia na 230 v i na 12V.

A co zrobimy w prawdziwej dziczy?

Z Waszą pomocą zainstalujemy na dachu panele solarne, które będą nam ładować leisure battery…  po cichutku… Przecież chcemy wypoczywać w ciszy, a nie odpalać silnik aby naładować dodatkowy akumulator! Dla mniej wtajemniczonych dodam że leisure battery zasila urządzenia na 12V 😉 takie które można podłączyć do zwykłego gniazdka zapalniczki w każdym aucie.

 

Przewidujemy, że w pełni naładowany akumulator dodatkowy starczy nam na tydzień użytkowania. A jak będzie w praktyce? Czas pokaże.

A jeśli jakimś bardzo pechowym trafem zostaniemy bez prądu to też damy radę. Wieczorami będziemy się rozromantyczniać przy świecach, będziemy mieli internetowy i telefoniczny detoks, a kiedy skończy nam się gaz, niczym nimfa leśna będę gotować na otwartym ogniu… Swoją drogą może to nie taki zły scenariusz?

 

 

Dodaj komentarz