NOC W IKEA. Co się działo pod Ikea, zostaje pod Ikea.

27.11.2019

Po dłuższym pobycie w Camper Area 7 nadszedł czas pożegnania z Kim i Wesley’em i ich wyjątkową rodziną.

Jechaliśmy w stronę Malagi, ponoć najcieplejszego i najciekawszego rejonu kontynentalnej Hiszpanii. Po drodze mieliśmy przespać się na dziko w miasteczku niedaleko Torrievieja, gdzie zacisze swojej ulicy dochodzącej aż do morza, polecił nam pewien Polak poznany na Facebooku.

Torrevieja okazała się dość przytłaczającym zagłębiem turystycznym, mekką sprzedawców nieruchomości i właścicieli kantorów. Ku naszemu zdziwieniu, zatłoczone miasto szpeciły ogromne banery reklamujące biznesy obrotnych Polaków, Rosjan, Niemców i Francuzów.

Dla ochrony prywatności gospodarza, nazwijmy go Waldemarem. Okoliczności jego poznania były bardzo ryzykowne i potencjalnie niebezpieczne. Waldemar wiedział gdzie zaparkowaliśmy, i grzecznie, acz zdecydowanie odmówił spędzenia wieczoru w naszym kamperze, zamiast tego zaprosił nas do pubu… Z każdą minutą mieliśmy coraz większe wątpliwości i nie byliśmy pewni czy możemy mu zaufać. Mieliśmy do wyboru dwie opcje: założyć że to dobry człowiek i ma uczciwe zamiary i niecodzienną osobowość, lub że to przestępca czyhający na zawartość naszego kampera, a może nasze życie lub organy. W decydującym momencie kierowani intuicją postanowiliśmy, że możemy mu zaufać, mimo wielu znaków ostrzegawczych i na szczęście nasze przeczucia okazały się dobre. Był to rzeczywiście człowiek o nietuzinkowej osobowości, charakter jakiego nie spotyka się codziennie. Można by go opisać jako człowieka przygody 😀 Na nasze szczęście Waldemar nie był członkiem zorganizowanej grupy przestępczej, a my oprócz poznania polskiej barmanki z Żagania, w końcu mieliśmy okazję zwiedzić hiszpańskie, zamknięte osiedle i to w pełnym składzie. Poznaliśmy też uroczą sąsiadkę Waldemara pochodzącą z Peru. Na koniec wieczoru Waldemar stwierdził że chce z nami pozostać w kontakcie i dał nam swój numer telefonu, który okazał się czeski… Słowem Czeski Film. Na szczęście z pozytywnym zakończeniem.

Następnego dnia otrzymaliśmy wiadomość od Kasi i Dawida (Staszki Nalandach), których poznaliśmy w Peraladzie na naszym piewszym hiszpańskim noclegu. Kempili, jak to mawiają na kamperstopie pod Ikeą w mieście Murcia. Normalnie nie zajeżdżalibyśmy na taką miejscówkę, jednak czego się nie robi dla przyjaciół.

Znaleźliśmy się w środku dużego zagłębia… tym razem sklepowego. Mimo pozorów miejsce okazało się bardzo przyjazne. Darmowy stop z serwisem, ochroną i w odległości spaceru od sklepów spożywczych, restauracji i kilku ogromnych centr handlowych. Słowem znaleźliśmy się w Świątyni Komercji. Jednak wcale nam to nie przeszkadzało aby spędzić miły czas z Kasią i Dawidem, a potem z Kasią (tak! kolejną Kasią) i Liwiusem którzy dojechali dzień póżniej.

Zaparkowaliśmy nasze pojazdy tworząc małe podwórko w środku, gdzie wieczorami, mimo zakazów rozkładaliśmy krzesełka i stoliki i razem jedliśmy, piliśmy i rozmawialiśmy.

Tak minął nam prawie tydzień…

Dawid specjalnie dla widzów KazikTV pozwolił mi sfilmować ich własnoręcznie przerobionego busa:

Ten czas uświadomił nam wszystkim jakie są minusy życia w kamperze na stałe: samotność i brak sąsiadów a czasem brak poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Tydzień spędzony pod Ikeą był dla nas wszystkich rodzajem urlopu: odpoczynkiem od bycia w drodze i wyszukiwaniem kolejnego bezpiecznego miejsca na nocleg, zaopatrzenie i zrobienie serwisu. Nikt się nigdzie nie śpieszył i nie myślał o dalszej trasie. Na tydzień zatrzymaliśmy świat 😉

2 komentarze

  1. Agnieszka+Gajewska

    Nie ma to jak spotkanie w gronie przyjaciół. No może trudno nazwać przyjaciółmi dopiero co poznane osoby ale czasami tak jest, że spotykasz kogoś i masz wrażenie jakbyś znał go od dawna. Nadajecie na tych samych falach. I pomyśleć że gdyby nie ta wyprawa może nigdy byście się nie spotkali.

    Odpowiedz
  2. Megatron

    I kolejne bardzo ciekawe spotkanie i kto by pomyślał na parkingu przed dużym marketem! To jest właśnie magia podróżowania i poznawania nowych ludzi. 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *