Niedzielny Live i spotkanie z Anią.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Naprawdę niewiele jest rzeczy których nam brakuje odkąd przeprowadziliśmy się z domu do kampera. Jednak… światłowód i stabilne łącze bez ograniczeń transmisji danych to coś za czym bardzo tęsknimy. Społeczność KazikTV została zbudowana na niedzielnych transmisjach na żywo, które niczym magiczne zaklęcie przez wiele miesięcy wprowadzały i mnie i Was w dobry nastrój przed powrotem do codziennych, poniedziałkowych obowiązków.

To właśnie w te niedzielne wieczory spędzane razem, poznawaliśmy się najlepiej. Odkąd zwolniliśmy się z pracy i ruszyliśmy w podróż kamperem przez większość czasu nie wiemy jaki mamy dzień tygodnia lub która jest godzina… Pojęcia takie jak: tydzień roboczy, weekend, rutyna, grafik, kalendarz, poniedziałek rano – zepchnęliśmy gdzieś głęboko w zakamarki naszej podświadomości. To zapewne jedna z przyczyn dla których ostatnio nie robiliśmy niedzielnych transmisji na żywo.

Drugim powodem był ogranicziny dostęp do internetu. Jednak kiedy nie jesteśmy w środku niczego, nawet mobilny internet pozwala na kontynuowanie naszej niedzielne, kazikowej tradycji.

Tak też zrobiliśmy pewnej niedzieli w Olsztynie. Tak długo nie robiliśmy porządnej transmisji Live, że miałam pewne obawy, ale było fantastycznie. Kiedy już pożegnaliśmy się z naszymi Kaziami i Kazikami, niemalże równocześnie powiedzieliśmy z Markiem do siebie: ‚tego było nam trzeba, musimy do tego wrócić’ 😉 Nie ma to jak regularny zastrzyk przyjaźni i dobrej energii 😉

 

W czasie transmisji odezwała się do nas Ania z Olsztyna, troszkę zawiedziona że już tak długo jesteśmy w mieście, a nie odpowiedzieliśmy na jej zaproszenie… Oj głupio nam się zrobiło, bardzo głupio.

Pod naporem kilometrów, wrażeń i wyzwań życia w kamperze, zwyczajnie zapomnieliśmy. Jednak Ania pamiętała o nas 😉

Tuż po Live umówiliśmy się na spotkanie następnego dnia i to gdzie, na plaży miejskiej nad jeziorem Ukiel 😉 Latem to jedno z naszych ulubionych miejsc w Olsztynie.

Umówiliśmy się na molo. To był poniedziałek rano, więc na plaży i na kąpieliskach był mały ruch, ale i tak sporo osób zogniskowało swoją uwagę na mnie i na Marku, kiedy nagle rozległ się entuzjastyczny pisk:’ AAAaaaaa!!! Jak się cieszę, że Was widzę na żyyyyyyywo!!!!! Alee SUPERRRRR!!! WOW!’ … Tak, to była nasza widzka Ania.

Pierwszy raz ktoś nam zgotował taki aplauz w miejscu publicznym, więc nieco zakłopotani zaprosiliśmy Anię do kampera na filiżankę kawy.

Ania przyszła przygotowana i do tej kawy wręczyła nam karton przepysznych śliwek w czekoladzie. To ważna informacja, zapamiętajcie te Anine śliwki, bo jeszcze pojawią się w naszej podroży.

Spotkanie z Anią było jak spotkanie z wcielonym eliksirem młodości 😉 Tak, chyba można tak Anię opisać. Ania zgodziła się na udział w filmiku i nawet pomogła nam dolewać wodę do zbiornika, więc nie będę Wam opowiadać jak zachowuje się Wcielony Eliksir Młodości, sami zobaczcie.

Tego dnia po raz kolejny zamierzaliśmy w końcu wyjechać z dobrze znanego Olsztyna na podbój mazurskich jezior, jednak uprzejme zaproszenie Ani na domowy obiad było argumentem nie do odrzucenia. Okazało się że rodzice Ani od lat prowadzą bistro Alibi, gdzie można zjeść pyszny, domowy obiad, w bardzo dobrej cenie.

Z Anią w Alibi 😉

Koniec końców, spędziliśmy ze sobą sporo czasu i bardzo dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie.

Ania to bardzo spontaniczna i energiczna kobitka i zanim się rozstaliśmy, już zaczęła układać scenariusze kolejnych spotkań, wycieczek, wygodnych noclegów na działce jej dziadków i tak dalej i tak dalej. Oj byliśmy oszołomieni ogromem sympatii i życzliwości która biła z naszej nowopoznanej Widzki 😉 I jesteśmy pewni, że jeszcze nie raz się spotkamy.

Rozpoczynając działalność na YT parę lat temu nie mieliśmy żadnych oczekiwań i na nic nie liczyliśmy. Ot, wrzuciliśmy do sieci kilka filmików i myśląc, że to dobra zabawa. Po kilku miesiącach okazało się, że ktoś te filmiki widział i nawet się podobały. Pomyśleliśmy, ‚Aaaaa zrobimy jeszcze parę’…

Dziś mogę powiedzieć, że najlepszą nagrodą za czas i energię poświęconą w rozwijanie kanału są spotkania z naszymi widzami i to właśnie takie spotkania, jak to z Anią będziemy pamiętać wspominając w przyszłości naszą Wyprawę.

PS

Jeśli chcecie przekonać się sami jak smakuje jedzonko w Alibi, jest duża szansa że i Wy poznacie Anię, a jej mamę to już na pewno!

11 komentarzy

  1. Megatron

    Jak zawsze super się czytało! Zgadzam się Ania to wulkan energii 🙂 Ja też będę wspominał nasze ostatnie spotkanie bo było fantastyczne! Pozdrawiam 😉

    Odpowiedz
    • Kazik.TV

      W tym roku udało nam się spotkać aż trzy razy! Mam nadzieję że los gotuje nam jeszcze jedno! Pozdrawiam Cię serdecznie z okolic Freiburga 😉

      Odpowiedz
  2. Szalona Ania

    Czytam ten wpis już kolejny raz… i znowu się wzruszam 🙂 jesteście bardzo, ale to bardzo pozytywnymi ludźmi i niesamowicie się cieszę, że Was poznałam 🙂 koniecznie musimy zorganizować jakiś Kazikowy zlot! Pozdrawiam Was serdecznie Kazie i Kaziczki! <3

    Odpowiedz

Dodaj komentarz