Jem przecież! Czyli Kazik na przerwie i dlaczego tęsknimy za PRL?

Cześć Kazie i Kaziczki,

Opowiem Wam małą anegdotkę z mojej pracy. Rzecz wydarzyła się w poniedziałek rano. Lubię swoją pracę, ale czy NAPRAWDĘ muszę zaczynać w poniedziałek i to przed południem? Wiecie jak to jest w poniedziałek rano: każdy myśli o niedzieli, jes nieco nieprzytomny i żałuje, że po raz kolejny nie poszedł spać przed północą.

Kocham wieś i jej uroki więc aby stawić się w pracy na czas, mój poniedziałek zaczyna się ok 7 rano.

Nim zacznę uczyć o 9.30 jest już czas na drugie śniadanko 😉 Jednak w poniedziałek nie miałam czasu ani na śniadanie w domu, ani na drugie śniadanko, więc kiedy ok 9.45 udało mi się schować przed uczniami na krótką przerwę, rzuciłam się na moją obiadową sałatkę jak szakal.

Miałam tylko 15 minut przed powrotem do klasy,  więc byłam zmuszona jeść przy biurku. I właśnie w takich okolicznościach wpadła do naszej kanciapy jakaś babka z dwiema kobietami za sobą, nakrywając mnie z widelcem w dłoni w sytacji wybitnie nieprofesjonalnej.

I wtedy kobieta przemówiła: ‚ Te dwie panie chciałyby się dowiedzieć o kursach ESOL. I jak mogą się zapisać’ … I była gotowa podrzucić mi te dwie panie jak kukułcze jaja, a przecież ja miałam pełne ręce roboty… sałatki dokładniej. Do dziś nie wierzę w to co odpowiedziałam, ale moi mili po raz pierwszy od 6 lat nie rzuciłam wszystkiego by oto zająć się uczniem- klientem. Powiedziałam: ‚Teraz jestem na przerwie, chętnie pomogę o 12’.

Pani omiotła mnie lodowatym i jakże zdziwionym spojrzeniem, wypchnęła swoje towarzyszki za próg mówiąc z przekąsem: ‚Choćmy, ktoś jest na przerwie, nie może pomóc’.

A ja zostałam z moją sałatką, wypisz wymaluj jak pani ze sklepy Cepelia z Misia:

Usłyszały to moje koleżanki i przybiegły z odsieczą: kim była ta arogancka kobieta?????? Były zszokowane, że tak niegrzecznie się do mnie odniosła, a nawet kazały to zgłosić przełożonej!  Ale dajcie spokój, jeśli ktoś wchodzi do biura w godzinach pracy, nie powinien zastać tam pani ‚JEEEm Przecież’!

I powiem Wam, że ta scenka uświadomiła mi jakim sentymentem darzę te wszystkie stare polskie filmy ukazujące życie w PRL, stare piosenki i historie jakie opowiadają, zaczarowany świat rodziny Borejków z książek Musierowicz (lata 1970 – do dziś), czasy kiedy w domu rodzina skupiała się wokół jednego telewizora, po pracy szło się odwiedzić przyjaciół lub rodzinę a przy telefonie stał fotel.

 

Bo ja, jak Wielu Polaków, szczególnie tych urodzonych bliżej roku 1990 znam PRL z filmów Barei i piosenek Anny Jantar. I wyobrażam sobie, że był to jakiś magiczny czas, kiedy ludzie organizowali się we wspólnoty i komitety, koła gospodyń, zastępy i drużyny harcerskie a w wolne soboty jeżdzili sadzić las … Nie stałam w kolejkach po nocy, nie prałam pieluch z tetry i pewnie dlatego PRL jawi mi się jako dobry czas.

I zastanawiam się Kazie i Kaziczki, jak to jest? Czy może jak ze wspomnieniami z dzieciństwa z których wypieramy to co złe i przykre, czy to sprawa propagandy i tego jakie filmy i piosenki po tym czasie pozostały… (w tamtych czasach trzeba było zdawać egzamin aby występować na scenie!)

Jak to jest że mamy tak wielki sentyment do czasów kiedy mało kto miał paszport, naszym przyjacielem był Związek Radziecki a Mickiewicz został uznany za wywrotowca? Nie oszukujmy się to nie były sielankowe czasy. Wydaje mi się, że szególnie kobiety wspinały się na wyżyny zaradności żeby wykarmić i ubrać swoje dzieci w czasach, kiedy w sklepach była musztarda i ocet.

Polska 1981. Puste półki w sklepie. soa
PAP/Tomasz Langda
Dokładne miejsce i data nieznane.

Nie było internetu, telefonów komórkowych, nie mówiąc o smartfonach czy portalach społecznościowych. Zamiast Facebooka, były prawdziwe twarze i książki. I chyba ludzie tamtych czasów nie mieli przekonania, że wszystko im się od świata należy.

I tutaj liczę na Was drodzy Czytelnicy, jaka jest Wasza perspektywa?

 

1 komentarz

Dodaj komentarz