El Campello. RODZINKA 2+4 W GIGA KAMPERZE AMERYKAŃSKIM WINNEBAGO – KAMPER ROOM TOUR

20- 27.11.2018 

Wygląda na to że w tym wpisie wreszcie dojedziemy do El Campello. Po pożegnaniu z Rodziną na Gigancie, opuściliśmy kemping el Torres. Tym razem w El Campello nie czekał na nas wynajęty dom, jechaliśmy do niego kamperem. I jakoś na fali entuzjazmu, nie zaplanowaliśmy konkretnego miejsca na nocleg. Postanowiliśmy, że w pierwszej kolejności pojedziemy na osiedle Alkabir, gdzie mieliśmy naszą bazę wypadową w 2009 i w 2011 roku.

Noc minęła nam spokojnie, jednak szybko przekonaliśmy się, że wybraliśmy złe miejsce jeżeli chodzi o naszego psa. Pobliski skwerek był jedyną przestrzenią, gdzie można było wyprowadzać psy, więc czworonogi z całego osiedla odbywały tam regularne pielgrzymki. 

Nazajutrz pojechaliśmy dalej, na płatny plac dla kamperów. Miał bardzo dobre opinie w internecie i byliśmy go bardzo ciekawi.

Na miejscu okazało się, że plac ma tyle udogodnień, że można go nazwać kempingiem.

Camper Area 7, mówiąc krótko wprawił nas w zachwyt. Pod wieloma względami Area 7 przypominał mi Mill Park i czuliśmy się tam jak w domu.

Nasz plac znajdował się jakieś 10 min spaceru od plaży.

Pobyt na Area 7 były dość intensywny jeżeli chodzi o pracę nad KazikTV, szczególnie dla Marka. Przez kilka pierwszych dni, pochłonięty montowaniem filmików, niemal nie wychodził z kampera.

Pogoda była wspaniała, więc pewnego słonecznego dnia, dosłownie wygnałam go na plażę. Ja zostałam w Dyziem, ponieważ było zbyt gorąco aby bezpiecznie zostawić go w kamperze.

Za to wieczorami lubiliśmy chodzić na plażę razem, aby oglądać zachody słońca i spędzać tam wieczór. Raz nawet kupiliśmy w pobliskim barze butelkę wina, a kiedy kelner położył na tacy dwa kieliszki, dość groteskowo podziękowaliśmy za nie i poprosiliśmy tylko o butelkę… Jak na prawdziwych koneserów przystało, wypiliśmy jej zawartość prosto z butelki, siedząc na plaży.

To na Camper Area 7 udało nam się poznać wyjątkową rodzinę podróżującą dojrzałym Winnebago. 

Kim i Wesley i czwórka ich dzieci: Pux, Rebbie, Zinzi i Maddox, byli naszymi sąsiadami w Camper Area 7. Nauczeni wcześniejszymi doświadczeniami z podróży, nie mogliśmy ich nie poznać. Na nasze i Wasze szczęście zgodzili się na odwiedziny z kamerą.

Filmowanie poszło jak z płatka, dlatego że zanim przyszłam do nich z kamerą, spędziliśmy razem kilka godzin i wypiliśmy kilka kubków kawy i herbaty. 

Nawet nieśmiały z natury Marek poddał się urokowi tej niezwykłej rodziny i po tym jak skończyłam filmować, wraz ze mną rozgościł się w ich autobusie. Spędziliśmy razem miły czas, a następnego dnia, wieczorem, kiedy rodzinka wróciła z plaży zrobiliśmy wieczorem grilla. Sam właściciel kempingu- Juan pomagał nam go rozpalać. Jedliśmy i rozmawialiśmy, a wokół nas biegały roześmiane dzieci Kim i Wesley. Najmłodszy członek rodziny raczkował między naszymi krzesłami. To były niezapomniane dla nas chwile.

Dawno nie spotkaliśmy rodziców którzy dają swoim dzieciom tyle wolności. Nikt nikogo nie zmuszał do jedzenia czy siedzenia przy stole. Dzieci pojawiały się od czasu do czasu, coś opowiedziały rodzicom, coś skubnęły, jednak w większości czasu bawiły się i wydawały się bardzo niezależne. 

W El Campello miały miejsce, inne pomniejsze przygody: wizyta w Czekoladowni Valor, na którą spuszczę kurtynę milczenia, oraz moja epicka eskapada rowerowa do najbliższego sklepu, z minimalnym poszanowaniem zasad ruchu drogowego. 

Niniejszy artykuł jest streszczeniem tekstu dostępnego dla Patronów KazikTV: https://patronite.pl/kazik-tv/posts

2 komentarze

  1. Megatron

    Byłem pod ogromnym wrażeniem tej rodzinki pod każdym względem! Takie spotkania sa super i mogą nas wiele nauczyć! Kasia a ta eskapada rowerowa była bardzo zabawna! 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *