Dwudniowa przerwa nad jeziorem kikolskim.

Jeśli śledzisz naszą Wyprawę od początku, to wiesz że świetnie sobie radzimy bez planowania. Jesteśmy elastyczni i kierujemy się bardzo prostymi zasadami: jedziemy przed siebie, czasami na zaproszenie naszych widzów, jeśli gdzieś jest nam dobrze, zostajemy na dłużej [;

Początkowo chcieliśmy ruszyć z Krynicy wzdłuż wybrzeża w stronę Niemiec i zatrzymywać się w nadmorskich miejscowościach a może nawet zawitać do Danii 😉 Jednak zimne poranki nad morzem skłoniły nas do zmiany planów, a raczej założeń.

Koniec końców postanowiliśmy jechać w przeciwnym kierunku i wybrać cieplejsze południe Europy niż coraz zimniejszą północ. Został nam miesiąc aby dojechać do UK, więc może tak zamieńmy Danię na Hiszpanię?

Tym sposobem wylądowaliśmy w Kujawsko -Pomorskiem, gdzie zjechawszy z zakorkowanej Autostrady Bursztynowej postanowiliśmy zrobić sobie przerwę na herbatę w Kikole.
Co nas do tego skłoniło? Parking nad jeziorem 😉

To miał być góra godzinny postój przy drodze krajowej numer 10 😉 Ale zaraz… zaraz… był tam darmowy parking, dwa piękne pomosty i fantastyczna, interaktywna ścieżka dydaktyczna która sprawiała, że krew w moich żyłach zaczynała szybciej krążyć! Dodatkowym atutem była pobliska smażalnia ryb [;

Tak się złożyło że zostaliśmy tam na dwie noce 😉

To była nasza pierwsza miejscówka na nocleg, niewypróbowana i niepolecona przez innych podróżujących kamperami. Czuliśmy się tam dobrze, więc postanowiliśmy przekonać się na własnej skórze czy to mejsce warte polecenia, tym razem przez nas.

Domyślaliśmy się, że pobliskie pomosty i wiata edukacyjna są atrakcyjnym punktem dla miejscowej młodzieży, która nieco hałasowała wieczorami, ale nie zwracała uwagi na nas i naszego kampera. Za to ja zwróciłam uwagę na pozostawione przez nich butelki, które rano pozbierałam i wrzuciłam do kosza [;

No rzucać perły przed wieprze! Aż chce się zagrzmieć. Miejscowa gmina wydała zapewne sporo pieniędzy na stworzenie wspaniałej ścieżki edukacyjnej i wybudowanie wiaty z ławkami i stolikami gdzie MOŻNA SIĘ UCZYĆ a okoliczna dzieciarnia traktuje to jak melinę i śmietnik… No chcę wierzyć, że dzieciarnia była pełnoletnia, bo połowa butelek była po wódce, a jeśli to byli nieletni, to chcę wierzyć że ich rodzice wiedzą jak ‚edukują’ się na ścieżce edukacyjnej ich dzieci.
Jeszcze bardziej dziwi mnie fakt że ponoć jest tam monitoring…

Abstrahując od imprez pod wiatą…

Następnego dnia zajrzeliśmy do smażalni i niemal natychmiast złapaliśmy kontakt z pracującą tam Danusią, która była dla nas bardzo miła. Nawet pożyczyła nam doniczkę do filmiku o road / street abym mogła Wam wytłumaczyć znaczenie pothole 😉 To Danusia podawała nam w filmiku te przepyszne hamburgery.

W ogóle te dwa dni w Kikole okazały się bardzo produktywne. W sumie nakręciliśmy tam trzy filmiki: vloga, filmik o road/ street i filmik o antonimach dotyczących ekologii.

Mieszkańcy Kikoła byli dla nas bardzo mili i czuliśmy się tam dobrze. Jezioro Kikolskie jest przepiękne, mimo że w tamtym czasie kwitło i nie dało się w nim kąpać.

To na Kikolskim pomoście zrobiliśmy dla Was Live o zachodzie słońca 😉

 

 

Niemal zapomniałam o jeszcze jednym smaczku naszej ‚herbaty’ w Kikole… zaparkowaliśmy blisko kościoła i miło było słuchać dzwonów aby dowiedzieć się która jest godzina [; Wszak odkąd nie chodzimy do pracy, nie nosimy zegarków!
Te kościelne dzwony będą nam towarzyszyć na kolejnej miejscówce, ale o tym następnym razem!

4 komentarze

  1. Megatron

    Ale super się czytało 🙂 Kasia powiadasz że dzwony to bardzo ciekawe 🙂 Już się nie mogę doczekać! Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz