Docieramy do Polski: najdłuższe schody Europy… Legnica!

Cześć Kazie i Kaziczki,

Tej nocy spaliśmy już w Polsce, na parkingu między hotelem a stacją paliw.

Wrażenia były niesamowite.

Czuliśmy się jakbyśmy naprawdę oszukali przeznaczenie. Oto po raz kolejny dotarliśmy szczęśliwie do Polski.

To był długi dzień, a granicę przekroczyliśmy o północy, w okolicach miejscowości Olszyna /Trzebiel, po raz pierwszy w innym miejscu niż dobrze nam znane Świecko lub Zgorzelec. Pierwszy raz wyjeżdzając z Niemiec, kierowaliśmy się na Wrocław, a konkretnie na Legnicę i stąd te zmiany.

Oczywiście świętowaliśmy wjazd do Kraju, ale nie mieliśmy siły aby otworzyć szampana… jednak co się odwlecze to nie uciecze!

Noc minęła nam spokojnie a przygody zaczęły się nazajutrz.

Jadąc przez Niemcy trasą A18, nie spodziewaliśmy się że po polskiej stronie autostrada zamieni się w schody … i to nie byle jakie bo Najdłuższe Schody Europy… Oto byliśmy na słynnej DK18, jechaliśmy nazistowską autostradą wybudowaną w latach 30tych… i rzeczywiście jechało się jak po schodach.

Na szczęście dla naszego kraju czasy świetności III Rzeszy, a tym samym strategicznej autostrady, zbudowanej głównie z myślą o ruchach wojsk między Berlinem o Breslau (dziś Wrocław) dawno minęły, jednak przeklęta droga do dziś jest używana.

Marek zwalniał… i zwalniał… W końcu jechał jakieś 40 km/h … Kamper i tak podskakiwał na regularnych ‚schodach’ utworzonych z ciapek asfaltu, pomiędzy betonowymi płytami, charakterystycznymi dla dróg budowanych przez przymusowych robotników nazistowskich obozów pracy. Podobne płyty widywaliśmy kilka lat wcześniej w okolicach Chojnic.

Z początku byliśmy żli i zdziwieni… jednak ciekawość wzięła górę i już po kilku minutach z pomocą internetu, wiedzieliśmy, że jadąc tą trasą dotykamy historii. Podobnie dotykał jej nasz pies, przestraszony hałasami obijających się w szafkach sprzętów… Jednak mówiąc o A18, autostradzie Hitlera, nie wypada skupiać się na takich szczegółach jak brak komfortu czy ryzyko urwania koła czy wahacza.

Marek jeszcze bardziej zwolnił a ja czytałam nam na głos o autostradowej strategii fuhrera…… i zaczęliśmy cofać się w czasie.

Z pomocą żródeł internetowych, nasz kamper mknął jedną z pierwszych autostrad w Europie, byliśmy w roku 1939… Hitler zaledwie od 3 lat stał na czele rzeszy i konsekwentnie realizował słynny gospodarczy i społeczny Plan Czteroletni , a w rzeczywistości przygotowywał Niemcy do wojny.

Na pewno wiecie że ‚Wszystkie drog prowadzą do Rzymu’… Na terenie rzeszy, wszystkie drogi miały prowadzić do Berlina. Rzymianie byli słynni z budowy dróg, łączących ośrodki swojego Imperium, pozwalające na szybkie przemarsze swoich oddziałów, wymianę informacji, handel, kontrolę ruchu ludzi i towarów.
Drogi mają znaczenie strategiczne. Juliusz Hitler to wiedział.

Niemcy słyną z gęstej sieci autostrad, w większości bez ograniczeń prędkości. Te pierwsze, najważniejsze trakty zbudowano za czasów rządów nazistów.

Na początku do budowy dróg zatrudniano bezrobotnych Niemców, po wybuchu wojny do tej pracy zmuszano robotników niemieckich obozów pracy.

Naprawdę nie czas narzekać na dyskomfort jazdy wiedząc, że jedziesz defacto po cmentarzu.

Kiedy dotarliśmy do Golnic, odetchnęliśmy z ulgą.

Schody zamieniły się równą, cichą i bezpieczną nawierzchnię.

Jednak to był dopiero początek naszego doświadczania, że ‚przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej’ jak napisał Cyprian Kamil Norwid.

… W Legnicy czekał na nas nasz przyjaciel Damian, dumny mieszkaniec miasta nad Kaczawą. Damian to Pasjonat transportu, zwłaszcza komunikacji i miłośnik Legnicy 😉

Poznali się z Markiem wiele lat temu, chyba jeszcze w czasach gimnazjalnych i przez lata znali się tylko w internecie. Chłopaki po raz pierwszy osobiście spotkali się w UK, a Damian jednego dnia poznał i Marka i mnie 😉 Z tej znajomości wykiełkowały wspólne audycje radiowe na antenie internetowego RadiaVryja (jeszcze przed naszym spotkaniem) i Radia 404, gdzie do dziś okazjonalnie goszczę na antenie.

Damian snuł barwne i ciekawe opowieści o Legnicy i przez lata czekaliśmy na odwiedzenie tego miasta. Wcześniej spotykaliśmy się w Plymouth, Kornwalii, Olsztynie i Wrocławiu, ale dopiero w tym roku Damian mógł oprowadzić nas po mieście w którym się wychował i z którego jest bardzo dumny.

Legnica zachwyciła mnie z wielu powodów.

Po pierwsze cieszyłam się że dziś to miasto nazywamy Legnicą a nie Liegnitz. Liegnitz do 1945 znajdowało się na terenie Prus. Tak jak w wielu polskich miastach, starówka kusi turystów pięknie odremontowanymi kamieniczkami, kwietnikami i wachlarzem sklepów i restauracji.

Jednak na mnie o wiele większe wrażenie zrobiły nieco smutniejsze, lecz bardziej autentyczne, sterane kamienice i opuszczone ruiny przedsiębiorstw, przez lata rozwijane przez pruskich fabrykantów.

Secesyjne kamienice, często z ubytkami w tynku i farbie, mimo zaniedbania nadal prezentują się dumnie i pięknie. Przypominają o czasach świetności Liegnitz, dniach kiedy w mieście działało aż siedem wytwórni fortepianów, jeździły elektryczne tramwaje a mieszkańcy mogli nabierać sił w swoim własnym „sanatorium” Wilhelmsbad.

Legnica to miasto na pograniczu, a tam gdzie spotykają się granice, języki i kultury, spotykają się i armie, co nie nie jest najlepszą wiadomością dla Legniczan.

Legnica i jej mieszkańcy niedługo cieszyli się wolnością.

‚Oswobodzeni’ przez żołnierzy radzieckich w 1945 roku, Legniczanie mieli żyć w sąsiedztwie murów i zasieków oddzielających dzielnice i ulice polskie, od radzieckich… Władze radzieckie obrały sobie Legnicę na siedzibę dowództwa i żołnierzy Północnej Grupy Wojsk, jak opowiadał nam Damian. Niewątpliwie po raz kolejny, los Legnicy został przypieczętowany jej położeniem geograficznym, jakże dogodnie już  połączonym z Berlinem i Wrocławiem nazistowską autostradą.

Anegdota głosi, że do dziś dla Rosjan pamiętających tamte czasy, Wrocław to miasto koło Legnicy.

Oddziały Radzieckie stacjonowały w Legnicy do 1993 roku… Zaskakująco, zarówno spotkany w Lasku Złotoryjskim Pan Stanisław jak i nasz przewodnik Damian, pamiętają te wydarzenia.

Jednak jak powiedziałam w rozmowie z Panem Stanisławem, nieważne są pozostałości brzydkich murów, ruiny fabryk i szpitali, metry kwadratowe nieużytków i fakt, że od strony Berlina, do miasta jedzie się po schodach.

Legnica, już nie Liegnitz, może dziś oddychać pełną piersią ( o ile tego dnia huta miedzi dymi na pola, a nie na miasto!), po raz pierwszy nieskrępowana przez prusaków, nazistów czy czerwonoarmistów… Legnica to młode, polskie miasto z ciężkim bagażem. Trzeba na nie spojrzeć jak na te podupadłe, zaniedbane kamienice, które dla mnie są najpiękniejsze. ‚To się naprawi, tu się podmaluje, tam się uprzątnie’… najważniejsze, że dziś to miasto w którym możemy swobodnie mówić po polsku, a nie musimy po niemiecku czy rosyjsku… i mamy co naprawiać, podmalowywać i sprzątać 😉

Na pewno warto odwiedzić Legnicę aby zobaczyć to wszystko na własne oczy i porozmawiać z przemiłym Panem Stanisławem.

5 komentarzy

  1. Pozytywnie zakręcony

    Bardzo miło się ogląda i słucha Twoich opowiadań i anegdotek 🙂 Oglądam od jakiegoś czasu i jestem zachwycony. Chyba trafiłem tutaj dzięki filmikowi, w którym dzwoniłaś do hoteli 😀 A pierwszy live to było pieczenie ciasta drożdżowego hahaha (mniam) Od tego czasu śledziłem Wasze przygotowania do wielkiej podróży i teraz z niecierpliwością wyczekuję kolejnych odcinków serii Kasia kam(p)eruje 🙂 Pozdrawiam serdecznie i szerokiej drogi życzę, samym życzliwych Kaziczków na Waszej drodze 😉
    Aaaaa i oczywiście piesio przesłodziak 😀

    Odpowiedz
    • Kazik.TV

      Hej, wielkie dzięki. To bardzo budujące słowa. Zwłaszcza teraz, kiedy mimo, według nas ekscytujących treści, statystyki kanału lecą na łeb, na szyję… Jednak my, konsekwentnie będziemy robić swoje. Dzięki za wsparcie!

      Odpowiedz
  2. Aga Gaj

    Kasiu podziwiam ludzi którzy potrafia tak wiele opowiedzieć o swoim mieście , tak dobrze znają jego historię. Opowieści Damiana o Legnicy można by słuchać godzinami.

    Odpowiedz
  3. Adrian M

    Oj jechać taką autostradą, można naprawdę się zezłościć. Ale ważne, że przejechaliście ją bez awarii.
    Damian bardzo dużo powiedział o Legnicy. Wcześniej nie słyszałem żadnej historii tego miasta.
    P.S. Co do statystyk kanału, to może taki wakacyjny, chwilowy „przestój”.. oby.
    Nie przejmujcie się, bo robicie dobrą robotę 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz