Doc Martin – I love you! Czyli nasz nowy ulubiony serial.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Dosłownie kilka dni temu z braku laku obejrzeliśmy epizod serialu ‚Doktor Martin’ a raczej Doc Martin, który cierpliwie kręcono całkiem niedaleko od nas w Port Isaac. Mówię cierpliwie, bo wydaje się, że sceny kręcono tylko w słoneczne dni, a to musiało zająć wieki!

Słyszeliśmy o tym serialu, bo dzięki niemu do Kornwalii przyjeżdzają fajni z całego świata, i wszędzie pełno koszulek i kubków ze sławnym doktorkiem,  ale jakoś nigdy, nie oglądaliśmy, bo ten cały Marcinek wydawał się strasznie flegmatyczny, nudny i miał taką minę jakby mu ciągle coś śmierdziało pod nosem. Na pewno znacie takie osoby, kiedy by ich nie spotkał wyglądają mniej więcej tak:

Dr Ellingham, szanowany chirurg z powodów osobistych przenosi się z Londynu ( w Kornwalii odpowiednik Sodomy i Gomory) do uroczej miejscowości w której jako chłopiec zwykł spędzać wakacje. Miejscowi uparcie nazywają go doktorem Martinem, co doprowadza go do szału! Doktor Martin jest wybitnym fachowcem ale ma duże trudności z komunikacją i budowaniem relacji z innymi. Wydaje się arogancki i aspołeczny. Mówi prosto z mostu i nie grzeszy dyplomatycznym podejściem. I tak oto jego nieco autystyczna natura staje w obliczu zakochania! (stać w obliczu zakochania to cytat z Musierowicz).

I możecie sobie wyobrazić jak wyrażanie uczuć i zdobywanie niewieściego serca ma się do tej ‚coś tu śmierdzi’ miny i wybitnie nieromantycznej natury. A kobitka też ma swoje za uszami. Mówi to co myśli, może delikatniej niż Martin, ale równie dobitnie. Czasami mam wrażenie, że stosuje na Marcinku te same metody które umożliwiają jej trzymanie w szyku miejscowej dzieciarni … Tak, tak po sweterku widać, że to pani nauczycielka.

Ale wróćmy do rzeczy. Wbrew pozorom i marsowej minie doktorka, jest to serial komediowy! Akcja kręci się wokół miłosnej ciuciu babki głównych bohaterów i przypadków medycznych rodem z doktora House’a. Mamy tu jeszcze życie codzienne mieszkańców wioski i wyzwania wynikające z życia w pięknym, ale ubogim regionie.

Jeżeli podobają się Wam nasze filmiki z wypraw po okolicy to ten serial też Wam się spodoba.

Poza niesamowitymi krajobrazami, serial dość wiernie ukazuje realia życia w małej kornwalijskiej społeczności, gdzie wszyscy wszystkich znają, obcy muszą latami zabiegać o akceptację a osobę niezrównoważoną nazywa się Bodminem.

Słowem to jest nasz świat Kazie i Kaziczki 😉 może ciut przerysowany, ale często oglądając  Marcinka mówimy  ‚Takie rzeczy to tylko w Kornwalii’.

Oczywiście jeśli serial Wam się spodoba polecam Wam oglądanie go bez polskiego lektora. I nie przejmujcie się, że nie rozumiecie wszystkiego. Charaktery i sytuacje są na tyle wyraziste, że domyślicie się o o co chodzi.

Jak tylko wyjdzie słońce pojedziemy do Port Isaac czyli filmowego Portwenn i nakręcimy Wam pełną relację z Marcinkowej wioski.

Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie. Oglądacie Marcinka?

 

Dodaj komentarz