Czy obchodzę Halloween? Cukierek albo psikus proszę księdza.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie?

Zanim wyjechałam z Polski obchodziłam Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny z moją rodziną i robiliśmy to bardzo solennie. Na kilka dnia przed Świętami porządkowaliśmy groby bliskich, a ja jako najmłodsza miałam przywilej wdrapywania się na wielki rodzinny grobowiec i zmiatania liści. Swoją drogą robię to do dziś kiedy mam okazję odwiedzić rodzinne groby. Mój mąż zawsze jest zdumiony rozmiarem pomnika, bo w jego stronach nie buduje się takich rodzinnych pieczar, nie wspominając o chodzeniu po płycie z miotełką.

W Dzień Wszystkich Świętych cała rodzina dalsza, i bliższa gromadziła się wokół tego ogromnego grobowca. Oficjalnie byliśmy na mszy, która odprawiana była na cmentarzu. Z reguły było tak zimno, że mało kto wytrzymywał do końca. Rozmowy toczyły się wokół bieżących spraw rodzinnych i tego kto do kogo pojedzie na obiad 😉 Dzieci pałaszowały słodycze i obwarzanki i nie mogły się doczekać powrotu do ciepłego domu. Był to taki mały rodzinny festyn.

Często szliśmy na cmentarz jeszcze raz, juz po zmroku. To był mój ulubiony moment. Smutne zazwyczaj groby tonęły w żółci kwiatów i blasku zniczy. Pamiętam idealną niemal ciszę i błogi spokój. Oświetlony cmentarz miał niesamowity klimat.

Takie były zwyczaje w mojej miejscowości.

Po przeprowadzce do UK początkowo nie obchodziliśmy Halloween. Mieszkaliśmy w miejscach gdzie nikt tego nie robił. Dwa lata temu przeprowadziliśmy się do naszego obecnego domu i troszkę było nam żal dzieci, kiedy większość naszych sąsiadów na kilka dni przed Halloween wywiesiła plakaty ‚ No trick or treat here’.

Dzieci nie mogły się doczekać Halloween  i przechadzały się w strojach na kilka dni przed wyczekiwanym dniem. Pomyśleliśmy, że to dobra okazja aby poznać okolicznych mieszkańców i wtopić się w lokalną społeczność. Postanowiliśmy, że poczęstujemy dzieci cukierkami. Wydawało nam się że to dobra okazja aby  podreperować nie zawsze dobrą opinię o Polakach w UK. Dobry wujek Kazik.

Bawiliśmy się świetnie i bardzo szybko trzeba było pędzić do sklepu po więcej słodyczy. Odwiedzały nas dzieci, często tak małe, że prowadzone za ręce przez rodziców. Otwieraliśmy drzwi udając przerażonych. Było wesoło i gwarno.

Tak wygląda Halloween z naszej perspektywy. Dostosowaliśmy się do lokalnego zwyczaju i tyle. Kupujemy trochę słodyczy i dajemy je małym dzieciom, które pukają do naszych drzwi. Nikt nie wywołuje duchów, nie wyrzeka się swojej wiary i nie bezcześci grobów. Osobiście nie rozumiem jak takie świętowanie Halloween może doprowadzić kogokolwiek do bram piekielnych, ale zgadzam się, że jest to dość kontrowersyjny zwyczaj, ale z całkiem innych powodów.

Osoby starsze i samotne boją się, kiedy po zmroku ktoś puka do ich drzwi, zwłaszcza jeśli to grupa młodzieży, a nie małych dzieci. Kolejną kwestią jest fakt, że większośc rodziców uczy dzieci, by nie rozmawiały z obcymi a już na pewno nie przyjmowały od nich słodyczy- Halloween kwestionuje te zasady. Z tej perspektywy Halloween wydaje się niepotrzebne a nawet niebezpieczne. Nie wspominając o tonach dyni, które co roku lądują na śmietniku po tym jak już spełnią się w roli latarni.

Dla mnie marnotrawstwo tego pysznego i wartościowego warzywa to największy argument przeciw Halloween.

W Wielkiej Brytanii, nie obchodzi się dnia Wszystkich Świętych i Zaduszek z taką estymą jak w Polsce. Rozumiem powody dla których wiele osób jest przeciwnych Halloween. Polskie tradycje są o wiele piękniejsze i są wyrazem pamięci i szacunku dla zmarłych. Nie wydaje mi się aby Halloween mogło stać się zagrożeniem dla naszych rodzimych zwyczajów.

Dla Brytyjskich dzieci Halloween to wesoły korowód z darmowymi słodyczami. Dla dorosłych to okazja żeby się przebrać w kostium i iść na imprezę. W przeciwieństwie do osób przeciwnych Halloween, Ci którzy je obchodzą nie nadają dyni, strojom czy słodyczom wymiaru religijnego. Być może są osoby dla których Halloween to ważny obrzęd, ale Ci na pewno nie zapukają do moich drzwi. Oni zaszyją się gdzieś w odludnym, dyskretnym miejscu z którego nikt nie wraca żywy.

Satanistom mówię:

Nie chcecie jadła, napoju,

Zostawcież nas w pokoju!

A kysz, a kysz!

A Wam drodzy czytelnicy proponuję filmik o Halloween wyjaśniający jego historię:

A Wy co sądzicie o Halloween?

 

Dodaj komentarz