Co ma owca do rewolucji przemysłowej? Czyli kilka słów o historii Anglii.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Dziś włóczyliśmy się z Dizlem po okolicy i spotkaliśmy słodziutkie owieczki. I właśnie te owieczki nasunęły mi kilka refleksji…

Na pewno słyszeliście o rewolucji przemysłowej w UK w XVIII wieku. To właśnie wtedy bestia postępu technologicznego zerwała się z łańcucha co zaowocowało epokowymi wynalazkami, które do dziś kształtują nasze życie. Wynaleziono silnik parowy, maszyny tkackie, wybudowano wielkie fabryki a wokół nich dzisiejsze wielkie miasta.

W Imperium Brytyjskim wszystko się pięknie kręciło, schwytani lub kupieni w Afryce niewolnicy, uprawiali bawełnę  na plantacjach w Ameryce Północnej i Południowej, stamtąd do angielskich portów spływała surowa bawełna, przetwarzana w miastach jak Manchester na przędzę i tkaniny… które potem wymieniano w Afryce na nowych niewolników. Ogromne statki były w nieustannym ruchu, a nad Imperium nigdy nie zachodziło słońce…

Genialny, wręcz diabolicznie genialny proceder zwany handlem trójkątnym kwitł przez 300 lat, od połowy XVI do połowy XIX wieku. Słynna Rewolucja Przemysłowa przypada na czas kiedy angielska przedsiębiorczość – patrz handel niewolnikami, był w pełnym rozkwicie. To właśnie napływ dóbr z kolonii i przetwarzanie tych towarów na masową skalę były katalizatorami nowych technologii rozwijanych głównie na potrzeby fabryk.

Ale co mają do tego owce, takie jak te które dziś spotkaliśmy na spacerze?

Ano mają i to dużo. Bo w czasach kiedy u nas większość ziem była w rękach panów feudalnych a potem szlachty posiadającej pola uprawne wraz z duszami – czyli chłopami pańszczyżnianymi, w Wielkiej Brytanii posiadacze ziemscy wpadli na pomysł, żeby odebrać ziemię biednym chłopom, pogrodzić pola i zacząć wypasać na nich owce. Hodowla owiec nie wymagała aż tak wielu rąk do pracy, a przynosiła lepsze dochody, a przede wszystkim pożądaną przędzę, niż pożal się Boże zboże, które w angielskm klimacie kuli się z zimna stojąc po kostki w wodzie.

Więc co się stało z chłopami?

Pozbawieni ziemi, musieli przenieść się do miast. I tak oto chłopi stali się robotnikami fabryk. Od niewolników na pracujących plantacjach kolonialnych różnili się tym, że czasami dostawali wypłatę. W pocie czoła przerabiali towary uprawiane i zbierane przez podobnych im samym niewolników w innej części świata. A do skarbca JeJ Królewskiej Mości spływały funty.

I to między innymi dlatego dziś Polacy emigrują do UK a nie odwrotnie.

A w Kornwalii, w wielu miejscach czas zatrzymał się w momencie kiedy chłopi masowo opuszczali swoje wioski. I tylko owce tak samo beczą.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz