Camping Liesbos, Holandia, spotkanie z widzem!

W Belgii szczęście nie do końca nam dopisało, a przynajmniej tak myśleliśmy kiedy zepsuł nam się tam kamper.

Czasami nasi widzowie i przyjaciele piszą do nas, że nam zazdroszczą… O tamtych doświadczeń na pewno nikt nam nie zazdrościł!

Pierwsze co zrobiliśmy to otworzyliśmy wszystkie okna i pozasłanialiśmy je od zewnątrz matami odbijającymi promienie słoneczne. Uruchomiliśmy mały wentylator dla psa, rozsądnie kupiony jeszcze w UK i dla pewności zmoczyliśmy kilka ręczników na posłanie dla Dyzia. Mimo upału, pies wydawał się być w dobrej formie.

Zrobiwszy wszystko co w naszej mocy aby nasz czworonożny kompan miał komfortowe warunki, w tej jakże ze wszech miar niekomfortowej sytuacji przystąpiliśmy do reanimacji Talbota.

Już wiemy że wysoka temperatura mu nie sprzyja. Ile czasu mogliśmy tam spędzić czekając aż cokolwiek się popsuło ostygnie i silnik zacznie współpracować?

Nasze sprawdzone już kilkakrotnie metody tym razem nie przynosiły rezultatów.

Wtedy Marek zrobił szybką fotkę naszego biednego kampera i udostępnił ją wraz z naszą dramatyczną historią na grupie właścicieli Talbotów. Niewtajemniczonym trzeba wiedzieć że Talboty były produkowane do wczesnych lat 90- tych co oznacza że posiadanie Talbota to pewnego rodzaju sport. Właściciele żartują że każdy Talbociarz powinien mieć listę rzeczy do zrobienia w swoim kamperze i codziennie dopisywać do niej przynajmniej jedną kartkę 😉

Talboty są dla ludzi żyjących na krawędzi i niepoprawnych optymistów… Jednak społeczność właścicieli wspiera się nawzajem i robi co może aby ocalić swe ukochane autka przed złomowiskiem, wymieniają się doświadczeniami i organami swoich kamperów, jeśli wszystkie metody zawiodły i kamper ostatecznie wyzionął ducha.

Mieliśmy sporo szczęścia, bo gdzieś w UK pan o imieniu Malcolm niemal natychmiast po opublikowaniu fotki podsunął nam kilka możliwych powodów awarii i czego warto spróbować…

Podejrzewamy że problem tkwi w części po angielsku zwanej solenoid a po polsku ‚zawór elektromagnetyczny odcinający dopływ paliwa’…
Hmmm przekonamy się w Polsce. Mamy nadzieję że znajdziemy tam mechanika, który będzie sięgał swoim doświadczeniem do czasów świetności Talbotów…

Po jakiejś godzinie oczekiwania i poruszeniu kilku przewodów Talbot wesoło zaterktotał i mogliśmy wyjechać z Kortrijk.

Ach co to była za radość!

Ciekawym jest fakt że właśnie tego dnia, przez tę samą grupę Talbociarzy usłyszeliśmy o tym, że ktoś utknął swoim Talbotem w Stambule i że miejscowi szamani samochodowi odleli mu popsutą część z cyny…
Podwójnie pokrzepieni, raz faktem że Talbotem da się dojechać do Stambułu, dwa że da się go tam naprawić, ruszyliśmy w dalszą drogę myśląc, że w gruncie rzeczy nasza Wyprawa nie jest znowu aż tak szalona i że są na świecie więksi wariaci od nas :D:D:D

Awaria miała dwa bardzo sympatyczne następstwa. Dzieki znamiennej fotce z naszą bieżącą lokalizacją nawiązaliśmy kontakt z Sebastianem, który znajdował się względnie niedaleko od nas i umówiliśmy się na spotkanie… A najdogodniejszym miejscem na pierwszy meet up poza UK okazał się przepiękny, luksusowy a zarazem rozsądnie wyceniony kamping Liesbos…

Kemping oferował wszystkie zbytki abyśmy mogli ukoić nasze mind, body and spirit a spotkanie z Sebastianem było wisienką na torcie 😉

Oczywiście przegadaliśmy kilka godzin jakbyśmy znali się od zawsze. Sebastian opowiedział nam o swoich planach na przyszłość i zgodził się wystąpić w filmiku co było kolejnym super bonusem!

Sebastian też ma coś co Brytyjczycy nazywają travelling soul i ma bardzo ciekawe plany na przyszłość.  Miło było poznać, kolejnego Kazika twarzą i w twarz. I wygląda na to że jest tak jak powiedział Sebastian: ‚każdy Kazik jest fajny’ 😉

Sebastianowi było tak pięknie w wieńcu od Elvisa, że nie mogłam Mu odmówić! Swoją drogą chłopak potrafi o siebie zadbać! Ha Ha

Teraz będę czekać dokąd ten wieniec zawędruje z Sebastianem!

Jestem pewna, że jeszcze się spotkamy. Może w UK, może na kempingu, w Polsce, a może gdzieś dalej?

Czas pokaże.

Ja już nie mogę się doczekać, bo wierzę że w międzyczasie Sebastian przeżyje tyle wspaniałych przygód że będziemy musieli spędzić razem kilka dni aby o nich wszystkich usłyszeć.

Życzę Mu tego z całego serca! Do odważnych świat należy!


LINK DO MIEJSCÓWKI 

 

Dodaj komentarz