Brexit- fakty i mity o atakach na Polaków w Anglii.

Cześć Kazie i Kaziczki,

Od dłuższego czasu zastanawiałam się dlaczego nagle media wręcz kipią od doniesień o agresji wobec Polaków na Wyspach. Jak wspomniałam w filmiku, akty rasizmu czy przejawy ksenofobii nie są niczym nowym i mogę powiedzieć, że słyszę o nich na codzień.To, że emigranci z Polski i innych krajów Europy wschodniej często traktowani są jako obywatele drugiej albo i trzeciej kategorii tez nie jest dla mnie nowością. Sama często doświadczałam dyskryminacji. Nagle to temat dnia. Aby dowiedzieć się kto stoi za tą medialną burzą, należy zastanowić się kto na niej najwięcej skorzysta, a tu już otwierają się nieprzebrane rzesze zarówno nad Wisłą jak i nad Tamizą.
Według mnie po referendum, podejście Brytyjczyków do Polaków nie zmieniło się ani trochę. Przynajmniej ja nie odczułam żadnej zmiany. Znajomi z pociągu nadal rozmawiają  ze mną na peronie, a wielu z nich podobnie jak koleżanki  pracy wręcz przepraszało za wynik. W pierwszych dniach po głosowaniu, kiedy temat był na ustach niemal wszystkich, zbywałam wieloznaczne komentarze żartobliwym tekstem: ’Jeszcze się nie pakuję’ czy ’Mój pies jest Brytyjczykiem’. Osoby które uważałam za przyjaciół nadal nimi są, a te które mnie ignorowały nadal mnie ignorują.
Nasuwa mi się refleksja, że te antypolskie ekscesy które fajerwerkowo opisano w Polsce są przejawem ignorancji i ksenofobii. A co my Polacy mieszkający w UK, wielu z nas od pięciu czy nawet dziesięciu lat zrobiliśmy, żeby nie być  obcymi w naszych nowych społecznościach? Ilu z nas zadało sobie trud żeby nauczyć się języka, poznać swoich sąsiadów, przyczynić się do rozwoju swojej okolicy i przestać mówić o Brytyjczykach per ’Angole’? Wyobrażacie sobie co by się działo w naszym pięknym kraju nad Wisłą gdyby było w nim tylu imigrantów ze wschodu co nas, Polaków w UK?

Dodaj komentarz