Angielskie idiomy, slang, żargon – Jeśli wejdziesz między wrony…

Cześć Kazie i Kaziczki,

Osobiście nie lubię tego powiedzenia: Jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać jak i one. Kojarzy mi się z uleganiem presji otoczenia i owczym pędem. Jednak krakanie jak inne wrony dookoła Ciebie sprawdza się w kontekście slangu, który jest tematem ostatniej produkcji ekipy KazikTV 😉

Może troszkę teorii, zanim wpadniemy między te wrony. Idiom to wyrażenie właściwe danemu językowi, którego nie da się dosłownie przetłumaczyć na inny język (swoją drogą nasze swojskie ‚załatwić’ czyż to nie piękny idiom? :D). Na przykład zwrot: It is not my cup of tea. Tu nie chodzi o to że to nie Twoja filiżanka herbaty, to raczej znaczy to nie moja bajka 😀 nie mój klimat, nie moje zainteresowania.

Z kolei slang, to bardzo nieformalny język, najczęściej mówiony używany przez określoną grupę ludzi. Na przykład mieszkańców jakiegoś regionu, członków subkultury czy grupę zawodową. Takie słowa i wyrażenia wytrychy, bardzo potoczne. Na przykład ‚gobsmacked’ omawiane w filmiku.

Żargon (ang. jargon) to terminologia konkretnej dziedziny i od slangu różni się tym że jest używany w piśmie i to język formalny. Na przykład ja pisząc jakąś rozprawę na temat ESOL użyłabym zapewne zwrotów typu: spikey profile, benchmark, LSA, differentiation, affective filter, rapport – które nie mówią wiele osobom spoza branży.


Ale po co ja o tym wszystkim piszę?

Trzeba mieć świadomość tego całego bogactwa językowego aby jakoś się odnaleźć w życiu codziennym w kraju anglojęzycznym. Dobrze jest wiedzieć czy osobnik w kapturze w ciemnej bramie nas pozdrawia czy nam grozi 😀 I trzeba mieć świadomość tego że każda praca i każda dziedzina ma swój żargon, którego będziemy musieli się nauczyć.


Skąd ja znam te wyrażenia?

Oczywiście nie ze słownika. Znam je od ludzi. Ale ludź ludziowi nierówny 😀 Dajmy na to ten slang z północy z miasta drużyny You will never walk alone … Większość slangu jaki znam, nauczyła mnie koleżanka, też nauczycielka z północy, z Liverpool’u.

I tutaj zapytacie: jak to nauczycielka i slang??? EEEEE?

Ano tak kochani. I tu dotykamy zjawiska znanego jako banter. To banter albo to have a banter to nic innego jak trzymać z kimś sztamę, mieć przyjacielskie stosunki, które pozwalają na nieformalną, żartobliwą konwersację. I tu właśnie pojawiają się żarty, teasing each other (prowokowanie się nawzajem) i pulling legs 😉 Oczywiście koleżanka Dorotka, nie używała slangu na lekcji ani w czasie formalnych zebrań. Slang to język ludzi takich jak ty, właśnie tych wron z tej samej grupy, które kraczą jak i Ty 😀 A ty kraczesz jak i one.

No więc Dorotka, bardzo szybko miała mnie za ‚swoją; i zupełnie ignorowała fakt że ja nie wychowałam się na północy, baaaa nie wychowałam się w UK a angielski znam w wersji książkowej. Między zajęciami rzucała na lewo i prawo powiedzonkami i wyrazami o których nie miałam pojęcia, ale szybko nauczyłam się ich znaczenia dzięki kontekstowi.

To Dorotka ubarwiała swoje gawędy przymiotnikami: gobsmacked (b. zdziwiony), gutted (zrozpaczony), dodgy (trefny, podejrzany), chuffed (wzruszony)…

Shit hit the fan było jednym z jej ulubionych powiedzonek 😉

Nie oceniajcie Dorotki zbyt pochopnie. To wykształcona i mądra kobieta, wspaniała osoba i role model pod wieloma względami. To nic że przychodziła do pracy w dresie i czapce z daszkiem. WSZYSCY ją szanowali i nikt się nie spóźniał na jej lekcje. Zanim uczyła ESOL pracowała z dość hmmmm wymagającą młodzieżą, głownie z chłopakami którym nie bardzo się wiodło w szkole. Dorotka uczyła ich jak złożyć i rozłożyć silnik 😀 i robiła z nich mechaników samochodowych, którzy w końcu zaczęli mieć jakieś perspektywy na przyszłość. Myślicie że Ci chłopcy zaufaliby i szanowaliby  paniusię w garsonce która nie mówi ich językiem?

Tak, tak, to magia slangu. Jego znajomość lub nieznajomość decyduje o Twojej przynależności do grupy czy klasy społecznej. O klasie społecznej w UK opowiem Wam kiedy indziej.

Tak samo nieznajomość slangu i używanie bardzo formalnego języka może być sygnałem: Ja nie jestem z Wami! Dlatego nie zdziwcie się kiedy po przyjeździe do UK kiedy wytoczycie swój szkolny angielski, pełne zdania i gramatyczną poprawność, znajdą się osoby które będą do Was podchodzić z rezerwą, bo po prostu będzie dla nich brzmieć zbyt formalnie 😀 Żeby nie powiedzieć dosadnie wezmą was za ‚posh’, osobę z wyższych sfer. Z kolei piękny, poprawny, standardowy angielski będzie nieodzowny na biznesowej kolacji z ludźmi w garsonkach i garniturach i jak powiecie komuś że byliście gobsmacked albo chuffed, strzelicie gafę. Nie wspominając o tym, że wiele osób po prostu nie zrozumie o co Wam chodzi.


Jeszcze w Polsce miałam koleżankę, z naciskiem na miałam, która kiedyś mi powiedziała: ‚ja nie wiem jak Ty to robisz, ja nie umiem rozmawiać z osobami które chodzą do zawodówki’ … phiiiiii

Powiem Wam że wtedy zbytnio nie rozumiałam o co jej chodziło. Pamiętam że strasznie mnie to zabolało, bo nigdy nie szufladkowałam swoich kolegów i koleżanek w ten sposób. Miałam znajomych from ‚across the board’ i nawet kilku takich którzy z różnych przyczyn zakończyli naukę na gimnazjum. I nigdy by mi nie przyszło na myśl żeby ich na tej podstawie oceniać.

To byli moi koledzy i koleżanki z podwórka, koledzy i koleżanki mojego rodzeństwa. Różni, bardzo różni.

Różnie też się wysławiali, ale wychodzę z założenia że jak ktoś chce się dogadać, to się dogada. Zawsze można dopytać, niezależnie od tego czy wiadomość była zbyt prosta czy zbyt skomplikowana aby ją zrozumieć. Warto umieć się porozumiewać z każdym i mieć zdolność dostosowania swojego języka do rozmówcy. Czy to dziecko, czy dorosły, czy osoba mniej lub bardziej wykształcona. I na pewno warto szanować każdego rozmówcę.


Wracając do banter.

Z tym jest niezła zagwozdka.

I obcokrajowcy często mają z tym problem. Z reguły nieco zagubieni, trochę zakompleksieni na punkcie swojgo angielskiego i często na bakier z referencjami do popkultury czynionymi przez the natives …

Brytyjczycy miewają specyficzne poczucie humoru i często osoba z zewnątrz może poczuć się dotknięta . To jest bardzo ciekawa sprawa i postaram się Wam to wytłumaczyć na przykładzie.

Od lat pracuję z pewnym panem dryfującym w stronę emerytury, który niemal zawsze wita mnie takimi tekstami:

  • Ohhhh not you again!
  • What do YOU want?
  • Oh, are you back from Latvia?
  • Zdrawstwuj …

Tylko się nie obruszajcie, dajcie wyjaśnić. Ten pan mówi to z uśmiechem na ustach i naprawdę nie chce mnie obrazić. Ot siedzi za biurkiem cały dzień i wykorzystuje każdą okazję aby ‚zagrandzić’. Ja z reguły odbijam piłeczkę odpowiadając że jestem sowieckim szpiegiem i mamy kartotekę na niego i całą jego rodzinę, że mam dla niego wędzonego śledzia przywiezionego z Łotwy w zeszłym roku, albo pytam czy zażył już dzisiaj swoje lekarstwa …

Oczywiście te pogadanki krystalizowały się latami. Gdyby przywitał mnie takimi tekstami na początku naszej znajomości mógłby mieć niezłe kłopoty, gdybym złożyła na niego skargę.

Nie wszystkim podoba się taki sposób konwersowania i jeśli ktoś jest bardzo poważną osobą, może poczuć się dotknięty. Jednak właśnie takie dość bezczelne dowcipkowanie, to właśnie banter i UWAGA to oznaka przyjaźni i zaufania. Znam Cię na tyle że wiem że mogę sobie na to pozwolić, oboje wiemy że to żarty i oboje wiemy że żadne z nas nie złoży skargi.

Oczywiście banter jest wtedy kiedy obie strony sobie ‚jadą’ mówiąc kolokwialnie i obie osoby się z tego śmieją. Jednak jeśli Wam to nie pasuje, warto powiedzieć takiej osobie wprost coś w stylu:’ I really don’t find it funny’, ‚I don’t like your jokes’ , ‚I don’t like that type of humour’.

To są bardzo ciekawe zagadnienia kochani. Dotykamy tu relacji społecznych, różnic kulturowych, kontekstu i register – świadomości jakiego języka użyć w danym kontekście.


Czy warto znać angielski slang?

A to zależy. Musisz zastanowić się z jakimi ludźmi będziesz się stykać, w jakich sytuacjach będziesz mówić po angielsku i z jaką grupą społeczną chcesz się identyfikować.

A grupy są różne.

Nasuwają mi się dwa Brytyjskie seriale komediowe, będące prześmiewczym obrazem współczesnych Brytyjczyków: Little Britain i Benidorm. Produkcje zjawiskowe pod każdym względem. Dziś zostawiam Was z grafikami 😀 Jak się otrząśniecie po wizycie Prababci Kazimiery opowiem Wam o tych dwóch serialach.

 

 

 

3 komentarze

  1. Andrzej

    Bardzo ciekawy wpis. Idiomy, slangi itp to chyba najtrudniejsza sprawa w języku, bo ciężko sobie wytłumaczyć dlaczego to właśnie to znaczy 🙂 Najlepiej chyba właśnie tak jak piszesz uczyć się i poznawać sytuacje w jakich dane zwroty można wykorzystać w praktyce (zanurzyć się „immerse” w tym języku). Trochę gorzej wygląda sytuacja jeżeli człowiek próbuje uczyć się idiomów nie będąc w grupie w której są one często wykorzystywane, np mieszkając w Polsce, ale np. w filmach również często można usłyszeć różnego rodzaju idiomy i to może być jakiś sposób na odkrywanie tych sytuacji, w których dane zwroty są na miejscu :). Dziękuję i pozdrawiam 🙂 A zwroty z filmiku już lądują na mojej liście słówek do nauczenia się w tym tygodniu 🙂

    Odpowiedz
  2. Damian Navsky

    I tak oboje wiemy Kasiu, że nie ukryjesz swojej tajnej sowieckiej tożsamości obracając ją w żart opisany na blogu 😉 i see you

    Odpowiedz

Dodaj komentarz